My, wolnościowcy, WSZYSCY jesteśmy przeciwnikami „machin państwowych”. Rozumiemy doskonale, iż są one metodami ZNIEWOLENIA człowieka, i do osiągnięcia tego celu wykorzystują metody również oparte na zniewoleniu — rozbudowany aparat przymusu, biurokracji i kradzieży fiskalnej. Zniewolenie człowieka jest jedynym celem działania machiny przeciętnego państwa (machiny państw totalitarnych dodatkowo mordowały zawsze jakąś grupę ludzi).
Dlaczego piszę „machiny państwowe” a nie po prostu „państwa” ?? I dlaczego powtarzam to „przesadne” określenie ?? Dlatego, że wcale nie jest ono „przesadne”, istnieje natomiast ZNACZNA różnica między „państwem jako takim” a „machiną państwową” — i tą różnicę NIE WSZYSCY z nas zdają się zauważać.
Oprócz machiny państwowej i państwa przeciętnego może istnieć państwo liberalne (oparte na liberalizmie klasycznym). Takie państwa istniały i istnieją. Nie będąc minarchizmem ani anarchią, takie państwa i tak bliżej są wolności niż machiny państwowej. Na pewno NIE SĄ one machinami państwowymi.
A ci z nas, którzy są minarchistami, państwo-minimum postrzegają jako OSTATECZNY cel, jako stan, w którym istnieje PEŁNA wolność jednostki. I nie rozumiem, co jest złego w takim rozumowaniu. Państwo-minimum dba wyłącznie o bezpieczeństwo, NIE zakazując jednocześnie dbania o nie na własną rękę. Zapewnia ochronę Życia, Wolności i Własności — przede wszystkim, utrzymując (NIE uchwalając) prawa, które gwarantują jednostce obronę przed wszelką agresją i oszustwem. NIE narzuca podatków — co najwyżej, korzystanie z NIEmonopolistycznych usług uzależnia od wnoszenia dobrowolnych opłat, które, w takiej sytuacji, są jak najbardziej uczciwe.
Istnieje również inna sytuacja: państwo minimalne terytorialnie. Nie musi być ono wolnościowe, ale na ogół jest szansą na zwiększenie swojej wolności. Jako przykład weźmy Sealandię (http://www.sealand.com) lub Hutt River Province w Australii, a nawet — Księstwo Monaco lub Wielkie Księstwo Luxemburg w Europie. Czyż ludzie, którzy tam żyją, nie są bardziej wolni niż ci żyjący w molochach państwowych Europy???
Różnica, o której piszę, jest więc wyraźnie widoczna, i nie sposób jej nie zauważyć. Apeluję przeto: niezależnie od tego, czy popieramy państwo minimum, czy wolnorynkowy anarchizm, PAMIĘTAJMY o tej różnicy — gdyż jest ona istotna, a jej niezrozumienie nic dobrego nam nie przyniesie.
W Imię Wolności !!
Krzysztof „Critto” Sobolewski
(c) Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski 2.II.2001
PS. „różnica między demokracją a demokracją socjalistyczną: taka, jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym” (stary wic polityczny z PRL)
***
Tekst został wcześniej opublikowany na stronie autora http://liberter.webpark.pl/