Igor Belczewski

Igor Belczewski „Kolektywizm kontra indywidualizm”

Kolektywizm i indywidualizm to dwie ideologie, które można sobie przeciwstawić. Pierwsza z nich zakłada istnienie zbiorowości wspólnie podejmującej decyzję, które mają wspomóc dążenie do wyznaczonego przez zbiorowość celu. Działalność kolektywna na ogół wymaga od poszczególnych podmiotów pójścia na przymusowy kompromis, a więc także na rezygnację z własnych upodobań i preferencji. Kolektywizm jako ideologia zakłada nadrzędność zbiorowości i jej interesów nad interesami poszczególnych jednostek.

Indywidualizm natomiast głosi nadrzędność jednostek nad zbiorowością i postuluje nadanie im możliwości samodzielnego wybierania celów i środków do ich realizacji. Cele te mogą być zarówno sprzeczne jak i zbieżne z celami i interesami pozostałych jednostek, jednakże dla indywidualisty nie ma to żadnego znaczenia – najważniejsze by były one wyznaczone przez każdego z osobna. Fundamentem dla indywidualizmu jest racjonalnie udowadnialne prawo naturalne i jego dwie naczelne zasady – zasada samoposiadania (selfownership) oraz zasada pierwotnego zawłaszczenia (first use-first own), z których drogą logicznej analizy można wydedukować pozostałe prawa (warunek jest taki, by nie były one w sprzeczności z początkowymi zasadami).

Wbrew temu co twierdzą niektórzy myśliciele, indywidualizm nie musi wiązać się z autarkicznym egoizmem. Indywidualizm jedynie, bazując na stanie faktycznym, wysuwa jednostkę i jej prawa przed zbiorowość – nie neguje on istnienia dobrowolnych (nieprzymusowych) wspólnot, o ile w każdej chwili istnieje możliwość ich opuszczenia (secesji). Widać tutaj różnicę pomiędzy nim a kolektywizmem, który nie tyle stwierdza istnienie zbiorowych organizmów, ale który istnienie takich organizmów wręcz nakazuje. Dla kolektywisty istnienie niezależnych, indywidualnych podmiotów, w dodatku podejmujących suwerenne decyzje, wydaje się nie do pomyślenia.

Współcześnie świetnym obrazem kolektywnych tworów są oparte na zasadzie większości demokracje. Demokracje są o tyle ciekawym przykładem „walki” postaw indywidualistycznej i kolektywistycznej, że politycy demokratyczni dążą do realizacji indywidualnych celów za pomocą i z wykorzystaniem mas. Co więcej, większość ludzi uważa takie działania za legalne, zaś samą demokrację za coś oczywistego i z samej swej natury dobrego. Wynika to m.in. z faktu masowości demokracji, w której programy i ideologie partii politycznych skierowane są do konkretnych grup, ideałem zaś staje się „zrobienie wszystkim dobrze”. Demokratyczny kolektywizm jest nierozerwalnie powiązany z legitymizmem, który jest przez członków kolektywu przyjmowany a priori.

Ale z problemem kolektywizmu możemy zetknąć się nie tylko w przypadku demokracji. Wszystkie państwa są tworami kolektywnymi – stanowią jawne zaprzeczenie prawa naturalnego, zwłaszcza prawa prywatnej własności (ciała i przedmiotów). Państwa, które akceptowałyby prawo naturalne po prostu przestałyby istnieć, ponieważ nie można pogodzić monopolu na stanowienie przymusu i przemocy na danym terytorium z prawem własności.

Kolektywizm jako ideologia i zbiór wartości jest błędny i nie może być akceptowany przez zwolenników prawa naturalnego. Wszyscy, którym zależy na jego (prawa naturalnego) poszanowaniu powinni otwarcie mówić o nadrzędności jednostek względem zbiorowości (kolektywów) oraz o tym, że wszelkie wspólnoty, społeczeństwa, państwa etc. są w rzeczywistości tworzone przez niezależne jednostki mające sprzeczne lub zbieżne cele. Zawsze jest tak, że działania podejmowane są przez jednostki a nie sztuczne byty – hipostazy, w rodzaju państw, społeczeństw etc.

Racjonalny indywidualizm jest jedynym sposobem na uniknięcie zagrożeń związanych z masowością i terrorem ze strony większości. Oczywiście przekonanie do tego wystarczającej ilości ludzi jest zadaniem praktycznie niemożliwym do wykonania, jednakże fakt, że jakieś twierdzenie nie jest akceptowane przez większość, nie zmienia prawdziwości tego twierdzenia.

Warto również pamiętać o innym wymiarze tego typu sporów. Przeciwstawianie się niesłusznym i niedającym się obronić teoriom jest w pewnym stopniu walką ze Złem. Cytat z Eneidy będący dewizą Misesa: Tu ne cede malis, sed contra audentior ito (Złu się nie poddawaj, lecz dzielnie się z nim zmagaj) powinien przypominać się nam za każdym razem, gdy ktoś próbuje nam wmówić, że czarne jest białe i odwrotnie. Może to nam pomóc pozostać wiernymi własnemu sumieniu i sprawić, że nie będziemy konformistycznie oglądać się na to, co robią inni i tylko kopiować ich ruchy. Właśnie to stanowi fundament indywidualizmu i tylko od każdego z osobna zależy czy ten fundament przetrwa.

***

Autor prowadzi bloga 2+2=4 whatever people says

8 comments

  1. Faer

    Ogólnie się z polemiką z podanym typem kolektywizmu, ale jestem też zażenowany udawaniem przez niektórych liberalów i liberarian, że coś takiego jak atomizacja społeczeństwa nie istnieje albo nie stanowi problemu.

    Liberatariański kolektywizm mógłby być dla mnie przekonaniem, że nieprzymusowe organizacje nastawione na realizację celów zbiorowości powinny się upowszechnić. Że oprócz wolnej wymiany nastawionej na zysk innym środkiem osiągania dobrobytu bądź zapobiegania niedostatkowi są także różne formy zbiorowej samopomocy, szczególnie wśród ludzi niewywodzących się spośród bogatszych.

    Poza tym proponuję zmienić zapis „Ostateczny termin przysyłania artykułów właśnie upłynął. Prosimy przysyłać artykuły.” bo brzmi jak z żartu Monty Pythona 😉

  2. qatryk

    „Poza tym proponuję zmienić zapis “Ostateczny termin przysyłania artykułów właśnie upłynął. Prosimy przysyłać artykuły.” bo brzmi jak z żartu Monty Pythona ;)”

    w sumie 😀

  3. lech

    czesc
    ja tez sie zgadzam, ale jeszcze bardziej sie zgadzam z Faerem
    wiem ze wielu z libert. pochodzi z hmm powiedzmy subkultur fantastyki i ze trwa swieta wojna z tzw. anarchistami spolecznymi. Otoz trzeba zauwazyc ze wizje wizjami ale wiekszosc z nas-was-ich zyje przyszloscia a nie terazniejszoscia, a jakby dzis zniesc panstwo od jutra to dresiarze by nas wszystkich wymordowali czy mielibysmy bron czy nie. Podobnie, na razie panstwo niestety jest czasem potrzebne (oby coraz mniej i oby nasi potomkowie tego nie doswiadczali), a szerokie rzesze w spoleczenstwie traktuja je jako nieefektywna, ale konieczna, gigantyczna ubezpieczalnie na wypadek bezrobocia, choroby, starosci itd.

    Oprocz agorystycznego handlu ktory ma doprowadzic do secesji jednostek od panstwa i obumarcia go, moim zdaniem potrzebne sa dzialania kolektywne (rzecz jasna dobrowolne) na rzecz tych czlonkow spoleczenstwa, ktorzy sie maja najgorzej, wlasnie po to, zeby panstwo stalo sie niepotrzebne i zeby zabrac panstwu narzedzie obludnego podtrzymywania akceptacji rabowanych obywateli. Jezeli chce sie przekonac ludzi, ze warto zaryzykowac wolny rynek, wolne dragi, wolne spoleczenstwo, to trzeba tez pokazywac, ze w wolnym spoleczenstwie poradzimy sobie sami z konsekwencjami ryzyka.

    Tym bardziej ze na razie jest to dosc nowa droga walki propagandowej i jeszcze nie objeta powaznymi represjami (podatek od darowizn jest od dosc wysokich kwot na razie). Tzw. anarchisci spoleczni mimo czesto bardzo niedoskonalej rozkminy swiata w ktorym zyjemy, kierujac sie intuicja prowadza np. bardzo fajna akcje Food not Bombs ktora pokazuje ze nawet bedac najczesciej mocno niezamozni bardziej sie przejmuja glodujacymi na ulicach niz urzednicy. PR w postaci nieudolnej pomocy spolecznej bedzie dla panstwowych ‚Janosikow’ slabym orezem. Jezeli Bestia skryminalizuje dzialalnosc charytatywna to jej prawdziwe oblicze bedzie widoczne nie tylko dla dzisiejszych ‚kumatych’ 😉

  4. fndr

    obawiam się, że większość „anarchistów” uczestniczących w FNB ma na celu zwrócenie uwagi władzy na problem biedy, aby drogami struktury państwowej zwalczać ją jeszcze mocniej, tzn. grabić bardziej i rozdawać więcej. zatem licytowanie się z państwem kto da menelom więcej może prowadzić do absurdu, czyli rozrostu państwa dobrobytu i zanikaniu dobrowolności.

    a co do tego całego „prawa naturalnego” pochodzącego z kosmosu, to myślę, że większość osób, które ma je w naszym kraju na ustach pochodzi ze środowisk kościelnych i nie widzi między nim, a istnieniem państwa żadnych antynomii, a nawet więcej: uważa, że jedynym gwarantem owego prawa jest właśnie lewiatan. a więc myślę, że posługiwanie się tym terminem jest u nas mijające się z celem. proponowałbym mówienie o wdrażaniu określonej koncepcji prawa naturalnego metodami rynkowymi.

  5. lech

    Fndr, mam nadzieję że prowadzący FNB nie mają aż tak straszliwych zamiarów.. co najwyzej woleli by realokacje zagrabionych zasobow z militaryzmu na „meneli”, co moze jest bardzo nieradykalnym postulatem, ale a) nie pogniewalbym sie zbytnio gdyby tak sie stalo – tym bardziej ze chyba armia marnuje znacznie wiecej kabony niz jest w stanie przejesc ‚armia’ „meneli” b) dla normalsow jest to czytelny komunikat. Wierze w to ze FnB przynajmniej nie postuluje wzrostu podatkow;) Na marginesie, slowo „menele” a raczej jego pejoratywny wydzwiek nie jest do konca sprawiedliwe imo: niektorzy bezdomni sa bezdomni bo np. maja genetyczna chorobe schizofrenie, niekotrzy swiadomie wybrali np. alkoholizm jako styl zycia, a niektorzy starali sie pracowac i trzymac fason, placic za mieszkanie póki mieli itd., ale zabraklo dla nich perspektyw wskutek intensywnej dzialalnosci antyrynkowej panstwa.

    z tym co piszesz o ‚prawie naturalnym’ – chyba masz racje:) Jednak wydaje mi sie ze sama koncepcja prawa naturalnego jest etnocentryczna bo chyba w kazdej kulturze co innego jest pojmowane jako ‚naturalne’, a bodaj jedyne uniwersalne co podaje antropologia (znawca nie jestem) to zakaz kazirodztwa, chociaz i tu byly wyjatki np. w obrebie dynastii egipskich, habsburskich i innych. Nie zdziwilbym sie gdyby istnialy kultury zupelnie inaczej niz my pojmujace np. kwestie wlasnosci rzeczy albo ciala. Nie zmienia to oczywiscie faktu ze przymusowe podatki i przestepstwa bez ofiar uwazam za kulturowy gwalt i oszustwo ‚socjalistycznofaszystowskie’ gdyz w zasadzie wiekszosc ludzi jesli sie tylko zastanowi to sie zgadza. Tym niemniej sceptycznie podchodze do przypisywania czlowiekowi jakichs praw tzw. naturalnych, szczegolnie oczywiscie na gruncie religijnym:)
    [ps. oczywiscie w poscie jest pare skrotow myslowych, ale chyba wiadomo ocb]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *