Alan Greenspan

Alan Greenspan: Złoto i wolność gospodarcza

Histeryczna wręcz nienawiść do „standardów złota” łączy interwencjonistów państwowych wszelkiego rodzaju. Wydaje się wręcz, że to oni, jaśniej i wyraźniej niż sami zwolennicy gospodarki wolnorynkowej wyczuwają, iż złoto i wolność gospodarcza są niepodzielne, że standard złota jest atrybutem gospodarki wolnorynkowej, i że są one od siebie wzajemnie uzależnione i zdane jedno na drugie.

Aby pojąć przyczyny ich nienawiści, konieczne jest przede wszystkim dokładne zrozumienie, jaką rolę złoto odgrywa w wolnym społeczeństwie.

Złoto jest wspólnym mianownikiem wszystkich transakcji gospodarczych. Jest dobrem wykorzystywanym jako środek wymiany, który akceptowany jest przez wszystkich uczestników społeczeństwa stosującego wymianę jako opłatę za jego towary, i który w związku z tym, może być wykorzystywany jako kryterium oceny wartości rynku oraz do przechowywania wartości, czyli do oszczędzania.

Istnienie tego rodzaju dobra jest warunkiem dla społeczeństwa, w którym występuje podział pracy. Bez towaru, dobra, które służy jako obiektywne kryterium pomiaru wartości i jest ogólnie akceptowane jako pieniądz, ludzie musieliby zadowalać się prymitywnym handlem wymiennym, albo nawet byliby zmuszeni egzystować w samowystarczalnych gospodarstwach rolnych i zrezygnować z nieocenionych korzyści wynikających z podziału pracy. Jeżeli bowiem nie jest dostępna możliwość gromadzenia i przechowywania wartości, rozumiana jako oszczędzanie, wtedy niemożliwe staje się zarówno planowanie długoterminowe jak i wymiana.

Trudno arbitralnie stwierdzić, jaki środek wymiany akceptowany jest przez wszystkich uczestników gospodarki. W pierwszym rzędzie tego rodzaju środek wymiany powinien być trwały. W prymitywnym społeczeństwie, z niskim wskaźnikiem dobrobytu, zwykła pszenica mogłaby się okazać wystarczająco „trwała”, aby służyć jako środek wymiany, albowiem wszystkie procesy wymiany odbywałyby się tylko podczas zbiorów i żniw, bądź też bezpośrednio po nich i nie występowałaby konieczność przechowywania nadwyżki wartości. Ale kiedy tylko znaczenie zaczyna mieć przechowywanie wartości, tak jak to się dzieje w cywilizowanych i bogatych społeczeństwach, wtedy okazuje się, iż środek wymiany musi mieć postać trwałego surowca, najczęściej metalu. Ogólnie mówiąc, metal wybierany jest dlatego, że jest jednorodny i podzielny. Każda jednostka podobna jest do pozostałych i może być kształtowana i magazynowana w dowolnej ilości. Kamienie szlachetne nie są natomiast ani homogeniczne, ani też łatwe do podziału.

Jeszcze ważniejsze jest to, iż dobro, które ma spełniać wymogi środka wymiany musi być przedmiotem luksusowym. Ludzka potrzeba posiadania luksusu jest nieograniczona, dlatego zawsze jest popyt na dobra luksusowe i zawsze są one akceptowane. Pszenica jest dobrem luksusowym w niedożywionym czy głodującym społeczeństwie, ale nie w społeczności, w której panuje dobrobyt. W normalnych warunkach papierosy nie byłyby akceptowane jako pieniądz, ale po II wojnie światowej uznawane były w Europie za dobro luksusowe. Pojęcie luksusowy wskazuje na deficyt i wysoką wartość za daną jednostkę. Ponieważ prezentuje wysoką wartość danej jednostki, dobro tego rodzaju pozwala się łatwo transportować. Na przykład, jedna uncja złota ma taką samą wartość jak pół tony surówki żelaza.

W fazie początkowej rozwijającego się społeczeństwa pieniężnego często wykorzystywane są różne środki wymiany, ponieważ cały szereg dóbr spełnia opisane wymagania. Wraz z upływem czasu dobro wymienne, które znajduje największe uznanie i jest powszechnie akceptowane wypiera wszystkie pozostałe. W przypadku środków mających służyć do przechowywania (oszczędzania) wartości, popyt koncentruje się na dobrach znajdujących największe uznanie, co powoduje, iż są one jeszcze bardziej akceptowane. Działanie takie rozwija się do momentu, kiedy dane dobro osiąga status jedynego środka wymiany. Używanie jednego jedynego środka wymiany niesie duże korzyści i to z takich samych powodów, z jakich gospodarka walutowa (pieniężna) przewyższyła gospodarkę opierającą się na handlu wymiennym dóbr naturalnych. Umożliwia to wymianę w nieporównywalnie większym zasięgu. Czy danym medium jest złoto, srebro, muszle, krowy czy też tytoń, jest to odmienne i zależne od tego, w jakim otoczeniu dane społeczeństwo żyje oraz jaki jest poziom jego rozwoju. Rzeczywiście wszystkie te dobra w różnych okresach czasu wykorzystywane były jako środki wymiany. Nawet w naszym stuleciu dwa znaczące dobra, a mianowicie złoto i srebro stosowano jako międzynarodowe środki wymiany, przy czym złoto odgrywało rolę dominującą. Złoto, ponieważ znajduje zastosowanie zarówno w sztuce, ale i w celach użytkowych, jest go stosunkowo niewiele i od zawsze traktowane było jako towar luksusowy. Jest trwałe, łatwo je transportować, jest jednorodne i podzielne i dlatego w relacji do licznych pozostałych środków wymiany posiada wiele znaczących korzyści. Przed rozpoczęciem I wojny światowej był to praktycznie jedyny międzynarodowy standard wymiany.

Gdyby za wszystkie towary, świadczenia i usługi trzeba było płacić złotem, realizacja dużych płatności byłaby trudna, co z kolei doprowadziłoby do ograniczenia stopnia podziału pracy i specjalizacji w obrębie danego społeczeństwa. Logiczną kontynuacją dla rozwoju danego środka płatniczego jest wypracowanie systemu bankowego oraz środków kredytowych, funkcjonujących jako środek zastępczy, ale wymienialny na złoto. Wolny, bazujący na złocie system bankowy jest w stanie zagwarantować kredyt i odpowiednio do wymagań produkcyjnych gospodarki pozyskiwać banknoty (walutę) i środki na rachunkach bankowych (saldo dodatnie).
Indywidualni posiadacze złota w związku z wypłatami odsetek skłaniają się do tego, aby swoje złoto składać i deponować w banku, mogąc na tej bazie ciągnąć (trasować) czeki (weksle). A ponieważ tylko w najrzadszych przypadkach deponenci w tym samym momencie chcą podjąć swoje złoto, bankier zmuszony jest do utrzymywania tylko pewnej części całego wkładu w złocie jako rezerwy. To pozwala bankierowi na udzielania pożyczek na poziomie wyższym niż wynoszą jego rzeczywiste, fizyczne wkłady złota (oznacz to, iż utrzymuje on roszczenia do złota, zamiast rzeczywistego złota jako zabezpieczenie swojego wkładu). Ale sumy, które może wypożyczać nie są nieograniczone. Muszą one pozostawać w odpowiedniej, akceptowalnej relacji do jego rezerw oraz być zgodne z aktualnym stanem jego inwestycji.

Kiedy banki pożyczają pieniądze, aby sfinansować produktywne i przynoszące profity przedsięwzięcia, pożyczki spłacane są szybko i kredyt bankowy w dalszym ciągu pozostaje ogólnie dostępny. Jeżeli jednak banki podejmują się finansowania interesów bądź transakcji, które są mniej niż dochodowe i spłacane są wolno, banki bardzo szybko odczuwają, iż powstałe wobec nich pożyczki są za wysokie w relacji do posiadanych przez nie rezerw złota, z większą ostrożnością i powściągliwością udzielają nowych pożyczek, co znajduje swoje odbicie w naliczaniu wyższych odsetek. Ogranicza to z kolei finansowanie nowych przedsięwzięć i prowadzi do sytuacji, w której od istniejących dłużników wymaga się generowania większych zysków, zanim będą mogli otrzymać kredyty na dalszy rozwój i ekspansję. Dlatego pod standardem złota wolny system bankowy działa jak stróż i opiekun stabilności ekonomicznej oraz wyrównanego wzrostu.

Jeżeli złoto akceptowane będzie przez większość, albo nawet wszystkie narody jako środek wymiany, wtedy niezakłócony, wolny standard złota będzie wspierał, kredytował i promował światowy podział pracy i handel międzynarodowy. Pomimo, że jednostki wymiany (dolar, funt, frank, itp.) są inne w każdym z państw, to i tak gospodarki poszczególnych państw funkcjonują jak gospodarka ujednolicona, o ile wszystkie jednostki zdefiniowane są w złocie i nie występują żadne blokady i zakłócenia w handlu oraz w wolnym przepływie kapitału. Kredyty, odsetki i ceny we wszystkich państwach są wtedy podobne. Jeżeli na przykład banki w jednym z krajów wspaniałomyślnie udzielają kredytów, wtedy w kraju tym pojawia się tendencja do obniżania odsetek, co znowu składania posiadaczy złota do przeniesienia swojego złota do banków w innych krajach, gdzie uda im się uzyskać większe oprocentowanie. Takie działanie prowadzi bezpośrednio do deficytu rezerw bankowych w kraju o swobodnych warunkach kredytowania, a następnie do powrotu do wyższego oprocentowania, zgodnego z zasadą konkurencyjności.

Zupełnie wolny system bankowy i konsekwentny standard złota dotychczas nie zostały jeszcze nigdy urzeczywistnione. Ale przed I wojną światową system bankowy w Stanach Zjednoczonych (oraz w większej części świata) bazował na złocie, i pomimo iż dochodziło do incydentalnych raczej interwencji ze strony państwa, to jednak banki i operacje bankowe przeważnie były wolne i niekontrolowane. Okazyjnie, z powodu szybkiej ekspansji kredytów, banki udzielały pożyczek do granic zabezpieczonych własnymi rezerwami złota, co prowadziło do ostrych stóp procentowych i braku gwarancji dla nowych kredytów W wyniku takiego działania doszło do silnej, ale krótkookresowej recesji (w porównaniu do depresji w latach 1920 i 1932 załamania koniunktury przed I wojną światową były łagodne). Występowały ograniczone rezerwy złota, które hamowały nieregularne i nierównomierne rozszerzanie się działań gospodarczych, zanim te zdołały rozwinąć się do rozmiarów katastrof, jakie wystąpiły po I wojnie światowej. Fazy korekt były krótkie, a gospodarka szybko ponownie znajdowała zdrową bazę do dalszej ekspansji.

Ale proces uzdrawiania błędnie interpretowano jako chorobę: jeżeli braki w zakresie rezerw bankowych powodują spadek koniunktury – z takiej argumentacji korzystali interwencjoniści gospodarczy – to dlaczego nie znajdziemy drogi bądź takiego rozwiązania, które pozwoli oddać do dyspozycji banków dodatkowe rezerwy, tak, aby nigdy nie mogło ich zabraknąć! Gdyby banki w sposób nieograniczony mogły kontynuować pożyczanie pieniędzy – tak przypuszczano – wtedy nigdy więcej nie musiałoby dojść do spadku koniunktury. I tak w roku 1913 stworzono System Rezerw Federalnych. Składał się z 12 regionalnych Banków Rezerw Federalnych, które wprawdzie należały do prywatnych bankierów, w rzeczywistości były jednak przez państwo finansowane, kontrolowane i wspierane. Kredyt udzielany przez te banki podlega w praktyce (jeżeli również nie prawnie) siłom podatkowym rządu federalnego. Z technicznego punktu widzenia standard złota zostaje zachowany; osobom prywatnym wolno było jeszcze posiadać złoto, a złoto wykorzystywane było nadal jako rezerwa bankowa. Ale teraz, dodatkowo obok złota, jako legalny środek płatniczy do wypłacenia wkładów mógł służyć kredyt udzielany przez Banki Rezerwy Federalnej (rezerwy w banknotach).

Kiedy koniunktura w Stanach Zjednoczonych w roku 1927 odczuła lekkie pogorszenie, Rezerwa Federalna zaczerpnęła dodatkowe środki z rezerwy w banknotach, w nadziei, iż w ten sposób zapobiegnie niebezpieczeństwu wystąpienia deficytu. Jeszcze bardziej wspaniałomyślna była jednak próba podjęta przez Rezerwę Federalną, aby pomóc Wielkiej Brytanii, która straciła złoto w USA, ponieważ Bank Anglii wzbraniał się przed wzrostem odsetek, czego w sumie wymagałaby sytuacja na rynku (politycznie nie życzono sobie jednak takiego rozwiązania). Argumentacja uczestniczących w tym władz była następująca: jeżeli Rezerwa Federalna pompowałaby masywne rezerwy w banknotach w amerykański system bankowy, wtedy odsetki w Stanach Zjednoczonych spadłyby do poziomu porównywalnego do poziomu w Wielkiej Brytanii. To doprowadziłoby do zatrzymania odpływu angielskiego złota i dzięki podwyższeniu odsetek udałoby się uniknąć związanych z tym nieprzyjemności politycznych.

„Fed“ odniósł sukces: zatrzymał utratę złota, ale równocześnie doprowadził gospodarkę światową na skraj przepaści. Nadwyżki pieniężne, które Fed pompował w gospodarkę, wypływały na rynku akcji i wyzwalały fantastyczny spekulacyjny boom akcyjny. Z opóźnieniem kierownictwo Rezerwy Federalnej próbowało nadwyżkę rezerw wycofać z rynku i ostatecznie udało jej się zatrzymać wspomniany bomm. Tylko, że już było za późno: w roku 1929 spekulacyjny brak równowagi był tak znaczący, że podjęta próba tylko przyspieszyła już nadchodzące ostre załamanie koniunktury. Wynikiem była zapaść gospodarki amerykańskiej. W Wielkiej Brytanii było jeszcze gorzej i zamiast w pełni zaakceptować wcześniejsze błędne decyzje, w roku 1931 kompletnie zlikwidowano standard złota i tym samym ostatecznie zniszczono nić zaufania, która jeszcze na tym etapie istniała, co doprowadziło do serii bankructw banków na całym świecie. Gospodarka światowa utonęła w ogromnym kryzysie lat trzydziestych.

Przy pomocy tej samej logiki, którą posługiwali się już wcześniej, interwencjoniści argumentowali odtąd, iż w pierwszej kolejności to właśnie standard złota był odpowiedzialny za porażkę, która wyzwoliła Wielki Kryzys. Gdyby standard złota nie egzystował – utrzymywali – wtedy odejście Anglii od płatności złotem w roku 1931 nie spowodowałoby bankructwa banków na całym świecie. (Ironią było to, iż od roku 1913 w USA nie egzystował żaden standard złota, ale co najwyżej, coś, co można by określić mianem „mieszanego standardu złota“, jednakże całą winę zrzucono na złoto).

Ale nienawiść wobec standardu złota, wyrażaną w każdej formie przez rosnącą liczbę orędowników państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych wywołuje inne przekonanie, mówiące, iż standard złota jest nie do pogodzenia z chronicznym deficytem budżetu (cecha państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych). Jeżeli raz zdejmie się welon frazeologii akademickiej, uda się zauważyć, iż państwo o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych nie jest niczym więcej niż mechanizmem, dzięki któremu państwo konfiskuje majątek produktywnych członków danego społeczeństwa, aby przy jego pomocy finansować liczne projekty opieki społecznej. Duża część konfiskaty majątku odbywa się w formie podatków. Ale biurokraci opieki społecznej zauważyli, iż obciążenie podatkami musi zostać ograniczone, jeżeli chcą pozostać przy władzy. Ich alternatywą było poważne zadłużenie państwa, to znaczy, że poprzez rozpisanie pożyczek państwowych muszą pożyczać pieniądze, aby przy ich pomocy finansować gigantyczne wydatki opieki społecznej.

Standard złota to ilość kredytów, którym może podołać gospodarka, ograniczona realnymi wartościami rzeczowymi gospodarki, albowiem każdy kredyt ostatecznie jest roszczeniem wobec realnej wartości rzeczowej (materialnej). Ale pożyczki państwowe nie wynikają z realnej wartości rzeczowej, lecz z obietnicy rządu, że zostaną zapłacone z przyszłych wpływów z podatków. W związku z tym nie mogą, nie licząc się z niczym być przyjmowane przez rynki finansowe. Duża ilość pożyczek państwowych może być udzielana ogółowi tylko przy stale rosnących stopach procentowych. Dlatego możliwe przejęcie długów przez państwo w ramach standardu złota jest bardzo ograniczone. Pozbycie się standardu złota umożliwiało orędownikom państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych wykorzystywanie system bankowego do nieograniczonego rozszerzania kredytów. W formie pożyczek państwowych wytwarzali papierowy majątek (papierowe aktywa), które banki, po skomplikowanym procesie akceptowały tak jak zabezpieczenia w majątku realnym, niejako w zastępstwie tego, co wcześniej było wkładem w złocie. Właściciel pożyczki państwowej lub salda bankowego „na dobro“, założonego na bazie pieniędzy papierowych, wierzy, iż posiada obowiązujące prawo do realnej wartości. W obiegu występuje jednak więcej roszczeń i praw do wartości realnych, niż rzeczywiście dostępnych wartości realnych.

Nie można znieść prawa podaży i popytu. Jeżeli podaż pieniądza (roszczeń) w relacji do popytu na realne dobra w gospodarce wzrasta, wtedy niechybny i nieunikniony jest wzrost cen. Oznacza to, iż dochody oszczędzone przez produktywną część społeczeństwa w towarach i dobrach tracą wyrażane w wartości. Pod kreską bilansu widać, iż strata ta odpowiada dokładnie tym dobrom, które przez rząd zostały pozyskane na ubezpieczenia społeczne bądź inne cele, przy pomocy pieniędzy z pożyczek państwowych, sfinansowane w wyniku ekspansji kredytowej banków.

Bez standardu złota nie ma żadnej możliwości ochrony oszczędności przed wywłaszczeniem w wyniku inflacji. Nie egzystuje wtedy żaden bezpieczny środek do przechowywania (oszczędzania) wartości. Gdyby takowy istniał, wtedy rząd musiałby swoją własność interpretować jako nielegalną, tak jak to się rzeczywiście zdarzyło w przypadku złota*. Gdyby na przykład ktoś się zdecydował, wymienić wszystkie swoje środki bankowe z salda dodatniego na srebro, miedź bądź też jakiekolwiek inne dobra i zaraz potem wzbraniałby się przed zaakceptowaniem czeków, stanowiących płatność za te dobra, wtedy jego saldo dodatnie na rachunku bankowym straciłoby swoją siłę nabywczą, a długi rządowe nie przedstawiałyby już żadnych roszczeń do dóbr.
Polityka finansowa państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych wymaga, aby posiadacze majątków i aktyw nie mieli żadnych możliwości obrony. Jest to nikczemna i podła tajemnica prezentowania „szatańskiego oblicza“ złota przez obrońców i orędowników państwa z rozbudowanym systemem ubezpieczeń społecznych. Zadłużenie państwa jest proste, przejmując mechanizm „ukrytego“ wywłaszczenia z majątku. Złoto zapobiega temu podstępnemu procesowi. Chroni prawo do własności. Jeżeli komuś uda się to pojąć, wtedy nie trudno będzie mu zrozumieć wrogość orędowników państwa o rozbudowanym systemie ubezpieczeń społecznych do standardu złota.

* posiadanie złota w USA w latach 1933 – 1975 było zabronione osobom prywatnym.

[ Źródło: The Objectivist, lipiec 1966;
Tłumaczenie na język niemiecki Reinhard Deutsch;
Opracowane przez Gerhard Grasruck, wersja w PDF www.mises.de ]
***
Tłumaczenie na język polski: Anna Muszkieta – Buszka

19 comments

  1. Czytelnik

    Dla mnie osobiście ważniejszą kwestią jest system rezerw cząstkowych , samo przywrócenie standardu kruszcowego nie pomoże.

  2. smootnyclown

    Czytelniku, to ja powiem jeszzce inaczej: najważniejsze jest uwolnienie bankowości spod ramion ochronnych państwa. Wtedy to rezerwy wrócą do poziomu bliskiego 100% (bo nie wierzę, by zawsze i wszędzie było to 100%:). A standard złota? Zapewne też powróci, ale to już będzie „spontaniczne”:)

  3. czytelnik

    „Wtedy to rezerwy wrócą do poziomu bliskiego 100% (bo nie wierzę, by zawsze i wszędzie było to 100%:). A standard złota? Zapewne też powróci, ale to już będzie “spontaniczne”:)”

    Nawet w XIX wieku pokrycie w zlocie nie przekraczało 30-40 % ogólnej podaży pieniądza.

    Moim zdaniem rezerwy 100% powinny być wymagane przez prawo , przecież niepełne rezerwy to de facto łamanie praw własności. A od egzekwowania prawa tego są sądy.

  4. smootnyclown

    ale to się zgadzam. Zauważam tylko, że wolny rynek mógłby zagwarantować wysoką stopę rezerw. W końcu małe są szanse na „odkrycie” banku, który ich nie trzyma, skoro każdy sobie wypłaca pieniądze kiedy chce. Dlatego wydaje mi sie, że rezerwy w wysokości ok. 90% byłyby standardem. Co nie zmienia faktu, że gdyby udowodniono komuś brak rezerw w 100%, należałoby wyciągnąć prawne konsekwencje, takie, jak przy kradzieży i złamaniu umowy:)

  5. ignorant

    Poczytajcie sobie de Soto. Podaje on przykłady historyczne. Ogólnie mówiąc pokusa jest zbyt silna by się jej oprzeć. Znaczącym wyjątkiem był „Bank of Amsterdam”, który prawie przez 200 lat trzymał 100% rezerwy ale i on w końcu się „poddał”. A co do prawnych konsekwencji to jest to po prostu bankructwo (dawniej bankier odpowiadal swoim majatkiem a teraz w dobie „braku właściciela” to kto będzie spłacał długi?).

  6. Pingback: Krugman, Friedman « Myśli niedokończone

  7. Czytelnik

    „Ignorant Says:……”

    No właśnie , więc 100 % rezerwy muszą być gwarantowane prawem. Inaczej będzie to prowadzić do nadużyć które prowokują państwo do interwencji , a jak dobrze wiemy na jednej ingerencji się pewnie by nie skończyło.

  8. gams

    „Co nie zmienia faktu, że gdyby udowodniono komuś brak rezerw w 100%, należałoby wyciągnąć prawne konsekwencje, takie, jak przy kradzieży i złamaniu umowy:)”

    Przecież umowa może stanowić, że rezerwy będą w jakimś stopniu podlegać obrotowi, a nie leżeć w oczekiwaniu na właściciela, któremu niespecjalnie zrobi różnicę, czy jego majątek macany był tylko przez niego i bankiera, czy też jeszcze przez inne osoby. Sam właściciel może mieć też z tego tytuły dochody, pełna dowolność.

  9. smootnyclown

    „Przecież umowa może stanowić, że rezerwy będą w jakimś stopniu podlegać obrotowi, a nie leżeć w oczekiwaniu na właściciela, któremu niespecjalnie zrobi różnicę, czy jego majątek macany był tylko przez niego i bankiera, czy też jeszcze przez inne osoby. Sam właściciel może mieć też z tego tytuły dochody, pełna dowolność.”

    Ależ oczywiście. Tylko weź pod uwagę, że:
    Podpisując umowę z bankiem, bank ci mówi: „słuchaj, daj nam swoje pieniądze, co je będziesz w domu trzymał, tutaj bezpieczniej. Oczywiście uszczkniemy sobie nieznaczną kwotę za obsługę konta. No ale tu bezpieczniej, więc chyba warto. No i pieniądze masz w każdym momencie do wybrania”.
    W każdej chwili możesz iść odebrać pieniądze. Gdy się okazuje, że przychodzisz, a tych pieniędzy nie ma, umowę złamano. A co, gdy tych pieniędzy nie ma, ale akurat ty tego nie sprawdzisz? Oczywiście, umowę złamano tak samo.
    Co innego w wypadku lokat terminowych. Wtedy bank mówi ci: „Słuchaj, daj nam swoją kasę. My nią trochę poobracamy, a po xxx czasie ci oddamy z odsetkami. Co ty na to? Nie uważasz, że to dobry interes? Co prawda nie będziesz mógł kasy ruszyć, dopóki nasza umowa nie wygaśnie, no ale te odsetki…”.
    Widzisz różnicę?

  10. krzabr

    I pomyśleć że to pisał kiedy szef Fedu, ciekawe jak silne przekręty sa tam tworzone skoro nawet on padł pokusie interwencjonizmu.

  11. alchymista

    Pisząc takie tekścidła autor zakłada sobie złoty sznur na własną szyję. Powróŧ do parytetu złota oznaczałby dalsze uzależnienie naszej gospodarki od Rosji, która jest jednym z producentów tego kruszca.
    Czy naprawdę chcecie wyglądać jak ta pani, łgać jak ta pani i nosić takie złote pagony? http://youtu.be/TBKN7_vx2xo

  12. AL Bandit

    Ale bredzisz kolego… albo masz blade pojecie o ekonomii, albo jesteś komuchem. Po pierwsze to parytet złota (czy jakiegokolwiek dobra) chroni nasze pieniądze przed łapami pazernych polityków. ZADEN rząd nie ma swoich pieniędzy. Ma tyle ile nakradnie innym albo przez podatki albo przez „rozmycie” kapitału swoich obywateli przez dodruk papierków aby mieć kasę na własne wydatki i na nierobów którzy są jakąś grupa elektoratu.

    Co do produkcji złota… Wystarczy wujek Google żeby wiedzieć że bredzisz do potęgi.

    TOP10 – produkujące 75% światowej produkcji która wynosi ok 2.400ton:

    1) Chiny – ok 400ton,
    2) Australia – ok 250ton,
    3) USA – ok 230ton,
    4) Rosja – ok 205ton, – czyli całe 8% produkcji światowej
    5) RPA – ok170ton,
    6) Peru – ok 165ton,
    7) Kanada – ok 100ton
    8) Indonezja – ok 95ton
    9) Uzbekistan – ok 90ton
    10) Ghana – ok 90ton

    Zanim coś napiszesz to sprawdź bo błazenadę odstawiasz…

  13. alchymista

    Szanowny. Obelgi pomijam milczeniem. Błędy ortograficzne takoż.
    Dane, które podałeś potwierdzają moją tezę. Produkcja złota w Rosji niemal taka sama jak w USA, ale porównajmy potencjał gospodarczy! Kto na tym zyskuje? Rosja. Bo USA tak czy siak potrzebowałyby tego złota o wiele, wiele więcej, żeby zaspokoić potrzebę gotówki…

    Dodajmy do tego potencjał Chin i rasistowskiego/murzyńskiego RPA i zyskują kraje, które są wrogie USA. To trochę tak, jakby uzależnić USA od dostaw gazu z Rosji, by użyc porównania do sytuacji Intermarium.

  14. Sebastian

    @ alchymista
    Generalnie lepiej się nie wypowiadać na tematy o ktorych nie ma się pojęcia bo inaczej jest się trollem.
    Temat jest o wiele bardziej skomplikowany i nie wystarczy przeczytać kilka artykułów aby uważać się za eksperta i wprowadzać czytelników w błąd.
    Jednym z wielu atutów złota jako prawdziwego pieniądza jest to że surowiec ten w bardzo niewielkim stopniu ulega zużyciu. Zecydowana większość wydobytego złota w całej historii jego istnienia wciąż jest używana! Jego roczne wydobycie szacuje się na ok 1% już wydobytego i ulega niewielkim zmianom w zależności od ceny metalu.
    W związku z tym owe 8% udziału Rosji w rocznym wydobyciu stanowi 0,08% wobec aktualnej podaży złota.
    Pomijam fakt że nie wystaczy mieć złoża złota trzeba je jakoś wydobyć – a koszty wydobycia złota (liczone zarówno w papieprze jak i przede wszystkim w ilości koniecznej energii stale rosną i obecnie uśrednione wynoszą niewiele więcej poza aktualną cenę spot.
    Aby stać się posiadaczem złota nie trzeba mieć kopalni wystarczy być użytecznym i włąsna pracę wymienić na ten metal – tak jest od przeszło 5000 lat :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *