Krzysztof Pochmara

Krzysztof Pochmara: IQ minimalne

PiS i Lewica (co, w sumie, na jedno wychodzi) domagają się, by płacę minimalną podnieść do 50% tzw. średniej krajowej. Nie musielibyśmy wysłuchiwać takich bzdur, gdyby w ordynację wyborczą wpisać wymóg minimalnego IQ.

Nietrudno przewidzieć, że podwyżka płacy minimalnej poskutkuje, ani chybi, wzrostem średniego wynagrodzenia, co z kolei wywoła konieczność podniesienia płacy minimalnej, co zaowocuje wzrostem średniego wynagrodzenia… – i tak w nieskończoność, niczym w wyścigu żółwia z Achillesem. Zakładam jednak, że posłowie słyszeli o Zenonie z Elei mniej więcej tyle samo, co zrozumieli ze statystyki i ekonomii.

Przekonanie, że można ustawowo zadekretować poprawę poziomu życia Polaków, można by uznać za naiwność, gdyby nie było niebezpieczną głupotą. Z pewnością zamiana 1276 zł na 1589 zł brzmi kusząco. Gorzej, że za tymi kwotami stoją pewne realne możliwości polskich przedsiębiorstw zaszczutych przez hordy kontrolerów, inspektorów, szalonych ustawodawców i poborców podatkowych. Jeśli najtańszy pracownik w Polsce zdrożeje, to może się okazać, że przydepniętych przez socjalizm firm na tych pracowników nie stać.

W Warszawie, gdzie rynek sam ustalił płacę minimalną powyżej zadekretowanej przez władze, zmiany nikt nie odczuje. W regionach, w których bieda aż piszczy, poselskie janosikowanie skończy się bezrobociem albo wzrostem szarej strefy. Po co więc cała ta reforma?

Kto jest rzeczywistym beneficjantem zmian – nietrudno policzyć. Wszak z 1589 złotych, którymi kusi Polaków lewica (w tym PiS), pracownik dostanie do ręki raptem 1174. Reszta z 1885 złotych, jakie będzie musiał wyłożyć pracodawca, przepadnie w przepastnej gardzieli państwa.

Rodzi się pytanie – czy kilku punktów IQ brakuje posłom, nie widzącym bezsensu swoich pomysłów, czy też wyborcom brakuje nieco IQ, żeby dostrzec, że ktoś ich właśnie nabija w butelkę.

Krzysztof Pochmara
15 luty 2009 r.
***
Tekst był wcześniej opublikowany na blogu autora

6 comments

  1. ConrPL

    Cały trick z wzrostem dochodów do budżetu nie wynika jednak ze zwiększenia wpływów podatkowych związanych z wynagrodzeniami osób naprawdę pracujących za minimalną płacę – ci prawdopodobnie zostaną zwolnieni, lub przejdą do szarej strefy.

    Wynika on z tego, że wielu pracowników dogadało się z pracodawcami i dostaje oficjalnie wynagrodzenie minimalne, a na rękę nieoficjalny dodatek gotówką. Teraz Ci pracownicy będą zarabiać realnie mniej, a przedsiębiorcy ich zatrudniający wydadzą na nich więcej, choć pewnie część dodatkowych kosztów przerzucą na biedniejszych (bo zarabiających mniej) klientów.

    A pomyśleć, że w niektórych krajach (czasami nazywanych rajami podatkowymi, jakby to co tam się dzieje nie było po prostu normalne. Dlaczego to pozostałych krajów nie nazywa się „piekłami podatkowymi”?) Urzędy Skarbowe mają problemy z pracownikami i przedsiębiorstwami sztucznie zawyżającymi swoje dochody i zaniżającymi koszty (zwiększając obciążenia podatkowe), by zwiększyć swoją wiarygodność kredytową i wobec kontrahentów. Na odwrotne działania nikt tam nie wpadł…

  2. Czytelnik

    „Nie musielibyśmy wysłuchiwać takich bzdur, gdyby w ordynację wyborczą wpisać wymóg minimalnego IQ.”

    Takie teksty pachną mi zwyczajną niechęcią do tzw. klas niższych – przeciętni ludzie są za głupi i oto mądrzy liberałowie z mensy ( z Dodą na czele ) stworzą nam wolnościowy raj 🙂 Dziwne bo z mojej obserwacji wynika że najbardziej etatystyczni są tzw. elity a nie prości ludzie.

  3. anonim, którego znasz

    Aj tam, pewnie to sarkazm dla sarkazmu.

    Pensja minimalna -> minimalna ilość IQ 😀

  4. umiarkowany libertarianin

    „Takie teksty pachną mi zwyczajną niechęcią do tzw. klas niższych”

    Nie do klas niższych tylko do głupszych… Przecież można byc inteligentnym robotnikiem. albo idiotą z kasą/z dyplomem. Swoją drogą znacznie wiecej znam idiotów z dyplomami, niż bez nich…A i „paru” z kasą się znajdzie…

    Cenzusu IQ jeszcze nigdzie nie wprowadzono, ale jako człowiek otwarty na nowiny, które nie naruszają moich praw, jestem generalnie za…;)

  5. kurp

    Że dyplom nie chroni przed głupotą (a nawet łatwo o wrażenie, że wręcz przeciwnie) – pełna zgoda. To tylko figura retoryczna. IQ minimalne, jak żaden cenzus, niewiele pomoże. Po skuteczne rozwiązanie sięgnąłbym raczej do pomysłów Hoppe’go… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *