Wierzę w życiu w parę rzeczy, między innym w to, że telewizja ogłupia, a jednak, zdarzy mi się spojrzeć w to pudełeczko marzeń. I właśnie niedawno, spostrzegłem w telewizji dziwne zjawisko, otóż przeróżni politycy i inni sławni ludzie przyozdobili się w jakieś zielone wstążeczki. Gdybym nie złapał na tym również członków „koalicji” pomyślałbym, że to kolejny przejaw identyfikowania się z inną niż heteroseksualna orientacją… Okazuje się jednak, że to nie wyraz jakiś preferencji, ale solidaryzowania się. Tak konkretnie to solidaryzowania się z doliną Rozpusty. A nie, przepraszam, nazwa jest mniej medialna niestety, z doliną Rospudy W sprawie obrony owego kawałka Podlasia siły zjednoczyły oczywiście wszelakie środowiska „postępowe”, „europejskie” itp. Co ciekawe, jak wspomniałem wcześniej również niektórzy „ciemnogrodzianie” poczuli w sobie zew natury i ruszyli własną pierś zasłonić zieloną wstążeczka. Taka ponadpartyjna zgodna i pojednanie ponad podziałami oczywiście… przerażają mnie!
Nie ma chyba bowiem, nic gorszego Drogi Czytelniku, niż takie ruchy w narodzie. Dlaczego? Ponieważ prowadzi to do stworzenia pewnej mody. Jakie to „trendy” walczyć o naszą cenną dolinkę… Taka postawa zagłusza oczywiście wszelkie rozsądne argumenty, które przemawiają na korzyć budowy obwodnicy…Polacy, a w szczególności nasi „inteligenci” uwielbiają mieć własne zdanie w jakiejś sprawie, ale tylko gdy inni mają taki sam pogląd. W efekcie mamy tu do czynienia z oślepionym hasełkami tłumem, gnanym owczym pędem. Każdy wykorzystuje okazję by pokazać się z zielonym piętnem, działającym jak tabliczka „jestem odpowiedni”.Każdy kto nie identyfikuje się z tą grupą jest, rzecz jasna, „mordercą Natury” itp. Oczywiście sprawa doliny Rospudy to nie jakiś wyjątek., chęć bycia „modnym”, członkiem dużej grupy jest (w demokracji) naturalna wystarczy spojrzeć na chociażby histerię po zwycięstwie PiSu, kampanie przed „referendum europejskim”, Gazetę Wyborczą, by zrozumieć o czym mówię.
Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? W moim odczuciu parę rzeczy, na przykład rewolucja francuska, tudzież sam fakt istnienia demokracji w Polsce. To z powodu rewolucji i demokratyzacji przyjęliśmy za podstawę naszego społeczeństwa twierdzenie następujące – „większość ma racje”. Większość, z samej racji tego, że akurat ich jest pokaźna liczba, ma prawo decydować o losie innych. Czy to dobra zasada? Oczywiście, że nie. Czy jeśli pięćdziesięciu księży orzeknie „Ziemia jest płaska”, a dwóch profesorów „Ziemia jest geoidą” to czy znaczy to, że jak wychylimy się za krawędź Świata zobaczymy słonie? I analogicznie, czy jeśli Polacy zagłosują na socjalistów z PiS i Samoobrony, a ekonomiści mówią dobitnie – potrzeba niskich podatków, to czy nagle idee Marksa i innych Keyenesów zaczną działać? Nie, nie zaczną.
Jak więc widzimy bezsensowny jest kult „demokratycznej większości”, która to niby jest w stanie określić co jest dobre dla wszystkich. Z takiego kultu większości, biorą się takie pospolite ruszenia, jak na przykład w sprawie Rospudy, ludzie lubią mieć rację, a skoro większość ma zawsze racje? Widzimy zatem, że nie liczy się to co w ostateczności się opłaci, ale to co sądzi Lud (obecnie określany Narodem, a wcześniej Ludem Pracującym Miast i Wsi). W bardziej normalnym ustroju, na przykład w monarchii, gdyby jakimś cudem ten kawałek lasu był państwowy król po prostu powołał by dwie niezależne grupy ekspertów i określono by co jest lepsze, a nie to czego chce większość, a zapowiada nam sie szopka, czy też jak to sie określa „święto demokracji” w postaci referendum (lokalnego w sprawie drogi krajowej!).
Swoją drogą, moje określenie przedmiotu obecnego sporu jako doliny Rozpusty nie jest całkiem bezzasadne. Czystym masochizmem nazwał bym zachowanie „niektórych środowisk”, które raduje myśl, że eurokraci z Brukseli mogą zagrabić pieniądze polskiego podatnika! Dziękujemy Ci Komisjo Europejska za to, że grozisz nam sankcjami i mieszasz się w sprawy suwerennego (?) państwa. Dziękujemy, że jak Wielki Brat patrzysz na nas maluczkich zagubionych w tym niebezpiecznym świecie. Kocham Cię Wielka Unio!
Jakub Kantorski