Łukasz Lorek

Łukasz Lorek “Anarchia w Somalii bardziej uporządkowana niż rząd somalijski”

Nazwa Somalia dla większości Polaków to synonim wojny domowej, biedy i chaosu. Zresztą nazwa całego kontynentu nabrała w naszym rozumieniu bardzo pejoratywnego znaczenia, ale skupmy się na Somalii. Obraz tego kraju był zgodny z naszym widzeniem we wczesnych latach 90-tych. Sytuacja była jednak zupełnie inna przez większość ostatniej dekady. Niestety, z powodu kolejnej próby ingerencji międzynarodowej w celu przywrócenia rządu i tym samym zapewne i „eksportu demokracji”, wizja powrotu chaosu do tego kraju jest znowu możliwa.

Somalia pozostaje bez rządu od 1991 r., kiedy to dyktator Siad Barre został odsunięty od władzy. Somalia pogrążyła się w wojnie domowej, jako, że rywalizujące ze sobą frakcje chciały stworzyć nowy rząd. Interwencja wojsk amerykańskich i ONZ skłoniła wałczących ze sobą Somalijczyków do zjednoczenia sił w walce ze wspólnym wrogiem, co w konsekwencji zakończyło się krwawą konfrontacją, znaną chociażby z filmu pt: „ Helikopter w ogniu” i ostatecznym wycofaniem wojsk USA. Trwająca od 1991 próba przywrócenia pokoju przez wojska ONZ nie przyniosła rezultatu, wskutek czego ONZ podjęło decyzję o wycofaniu się z Somalii w 1995.

Po wycofaniu się wojsk ONZ, zapanował względny pokój. Wprawdzie przemoc i przestępczość utrzymały się, ale ich natężenie zmalało w porównaniu z wojną domową. Władzę przejęła starszyzna plemienna i islamskie bojówki, ale nikt nie był na tyle silny aby narzucić swoją wolę innym, zatem większość walk ustała i ustalił się status quo.

Po osiągnięciu względnego porozumienia pomiędzy antagonistami Somalijczycy zaczęli wprowadzać podwaliny pod nowy ład, opierając porządek w większości na normach somalijskiego prawa zwyczajowego.
Na somalijskie prawo zwyczajowe składają się prawa i instytucje poszczególnych plemion. Każde somalijskie plemię, a jest ich ponad czterdzieści, posiada własne prawo zwyczajowe. Nazywają je Xeer (wymawia się „hhair”) Pomiędzy prawami poszczególnych szczepów istnieje sporo różnic, zazwyczaj jednak nie są one zbyt istotne. W sprawach zasadniczych, czyli wszędzie tam gdzie w grę wchodzi, życie, wolność i własność, prawa te są niemal identyczne w całej Somalii. Xeer oparte jest na naturalnych prawach przysługujących każdemu człowiekowi. Z biegiem czasu Somalijczycy modyfikowali je zgodnie ze swymi potrzebami, dodając nowe i likwidując stare instytucje. Wykształcili m.in. reguły związane z małżeństwem, rozwodem czy pochówkiem, które wszak niewiele mają wspólnego z prawem naturalnym. To właśnie w tych sprawach najbardziej uwidaczniają się różnice pomiędzy systemami prawnymi poszczególnych plemion. Tu prawo naturalne łączy się z prawem islamskim, prawo koraniczne jest zarezerwowane przede wszystkim w sprawach rozwodów i dziedziczenia, podczas gdy reszta podlega pod prawo zwyczajowe.
W kwestiach zasadniczych dotyczących morderstw, zabójstw, pobić, gwałtów, podpaleń, nielegalnego uwięzienia, rozbojów, kradzieży, sprzeniewierzenia czy wymuszeń różne Xeerada niewiele się różnią. Karą jest grzywna lub społeczny ostracyzm. Wysokość odszkodowania i/lub grzywny jest zawsze wyrażana jest w wielbłądach, a ściślej rzecz biorąc w samicach wielbłądów w wieku od trzech do siedmiu lat. Jeden wielbłąd jest warty tyle samo co trzy krowy lub dziesięć owiec. Strony mogą też zdecydować się na uiszczenie zasądzonego wyroku w pieniądzach. Obecnie jeden wielbłąd warty jest około 300 amerykańskich dolarów. Podstawowymi instytucjami somalijskiego prawa zwyczajowego są sądy tworzone spontanicznie w odpowiedzi na zaistniałe naruszenie prawa. Somalijczycy nie mają ani parlamentu, ani państwowej policji czy armii, ani nawet więzień. Mają natomiast firmy ubezpieczeniowe w postaci „rodzin”, które gwarantują spłatę zasądzonych długów, odszkodowań i grzywien.

Egzekucję wyroku nadzoruje sędzia powołany dla rozstrzygnięcia sprawy. Każdy Somalijczyk ma własnego sędziego, którym zazwyczaj jest głowa rodziny. Rodzina składa się zazwyczaj z potomków tego samego pradziadka tj. z braci, kuzynów i dalszych krewnych linii bocznej. Czasami spotyka się z rodzin składających się z krewnych z czwartym a nawet piątym stopniem pokrewieństwa. Liczba dorosłych mężczyzn może dochodzić w takich rodzinach nawet do ośmiuset.

Pomimo tego, iż Somalia jest wciąż biednym krajem, istniejąca od połowy lat 90-tych anarchia przyczyniła się do poprawy standardów życia.
Prawdopodobnie najbardziej imponująca zmianą jaka nastąpiła jest wydłużenie przeciętnej długości życia. W ciągu ostatnich pięciu lat rządów Siada Barre, długość życia spadła o 2 lata, ale od upadku państwa, obecnie przeciętna długość życia wydłużyła się o 5 lat. Tylko trzy inne państwa afrykańskie Gwinea, Gambia i Ruanda mogą się pochwalić większym wzrostem tego wskaźnika. Telekomunikacja jest kolejną dziedziną, w której nastąpiły duże zmiany. Dzięki dużej ilości przedsiębiorstw działających na rynku usług telekomunikacyjnych bez uciążliwych rządowych regulacji, Somalia plasuje się wysoko wśród państw kontynentu w ilości posiadanych numerów telefonów per capita, użytkowaniu telefonów komórkowych i dostępu do Internetu. Wedle „The Economist” rozmowa przez telefon komórkowy „jest generalnie tańsza, a jakość połączenia lepsza niż w gdzieindziej w Afryce”.

Uporządkowana anarchia w Somalii przyciągnęła międzynarodowe korporacje do tego kraju. Coca–Cola, Dole, DHL, General Motors i British Airways założyły swoje oddziały lub są zainteresowane inwestycjami. Niestety ostatnie międzynarodowe próby przywrócenia rządu zapewne tylko zrujnują dokonany postęp.

Rząd tymczasowy (Transitional Federal Government – TFG) został powołany z wielkim trudem i z międzynarodową pomocą w 2000 roku, w czternastej już próbie stworzenia centralnej władzy w tym „upadłym państwie”. Wraz z nim powołano tymczasowy parlament. Powróciły one do ojczyzny w 2005 r., lecz ze względów bezpieczeństwa nie mogły umieścić swej siedziby w kontrolowanej przez miejscowych „Panów wojny” stolicy w Mogadiszu i ulokowały się w położonym 250 km dalej na północ mieście Baidoa. Mimo politycznego wsparcia ze strony ONZ, Unii Afrykańskiej i sąsiedniej Etiopii władza rządu tymczasowego nigdy nie wyszła jednak poza okolice Baidoa.
Somalijczycy ponownie połączyli się przeciwko próbom stworzenia rządu. Niestety rezultatem był wzrost siły Unii Trybunałów Islamskich (UIC), która od czerwca przejęła kontrolę nad większością południowej Somalii, łącznie z byłą stolicą w Mogadiszu (przejętą 5 czerwca 2006). Jest to formacja milicyjno-polityczna, sprzeciwiająca się Tymczasowemu Parlamentowi oraz prezydentowi Abdullahi Yusufowi na uchodźstwie w Kenii, złożona z członków skrajnie fundamentalistycznych ugrupowań muzułmańskich. W Unii, będącej koalicją miejscowych islamistów, którzy wyparli ze stolicy grupy sponsorowane przez CIA, są także działacze umiarkowani, ale praktycznie się w niej nie liczą. Od 26 czerwca 2006 Unia używa nazwy Supreme Islamic Courts Council – Najwyższa Rada Trybunałów Islamskich, a na jej czele stoi szejk Hassan Dahir Awejs. Unię podejrzewa się o wspomaganie Al-Kaidy oraz o wrogą politykę wobec Etiopii.

Każdy rząd Somalii wykorzystał ludność kraju. Międzynarodowe ingerencje stworzyły TFG i mimowolnie, bardziej potężny UIC. Jeżeli któraś z organizacji przejmie władzę i utworzy rząd, ludzie znowu zaczną być ciemiężeni przez władzę. Tymczasem dwie grupy zmierzają do rozpętania kolejnej wojny domowej, która prawdopodobnie doprowadzi do chaosu, którego kraj nie doświadczał od 1995.

Premier rządu tymczasowego Ali Mohamed Ghedi powiedział: „Nie zaakceptowanie rządu jest całkowicie nierozważne, alternatywą jest chaos”. Niestety sami Somalijczycy pomni swoich doświadczeń wiedzą, że to właśnie próby wprowadzenia rządu kreują chaos…

Szacuje się że w Somalii przebywa 6-8 tysięcy etiopskich żołnierzy, chroniących tymczasowy rząd. W ostatnich dniach w walkach w rejonie Baidoa zginęły setki ludzi. Na początku grudnia Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła jednogłośnie rezolucję w sprawie Somalii, upoważniającą siły afrykańskie do wsparcia i obrony słabego rządu tego kraju, któremu zagrażają wojownicze ugrupowania islamskie. Zainicjowana przez USA rezolucja wzywa bojowników islamskich do przerwania wszelkiej ekspansji terytorialnej i przystąpienia do rozmów z rządem tymczasowym w celu osiągnięcia porozumienia pokojowego, regulującego sytuację wewnętrzną w kraju.

Wojna pomiędzy wojskami rządowymi i wspierajacymi je oddziałami etiopskimi, a islamskimi bojówkami trwa juz ok. 10 dni. W toku starć życie straciły juz dziesiątki ludzi, a tysiące innych zostało przesiedlonych. Po tygodniowych pojedynkach artyleryjskich konflikt przerodził się nagle w regularną wojnę. Oddziały etiopskie nacierają w kierunku bastionu islamistów – Mogadiszu. Somalijski wysłannik do Etiopii powiedział, że połączone siły zamierzają oblegać stolicę do momentu złożenia broni przez bojowników. W środę 27 grudnia USA zasygnalizowały poparcie dla militarnej ingerencji Etiopii w sprawy Somalii. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu – Gordon Johndroe powiedział: „Etiopia miała powody obawiać sie o własne bezpieczeństwo w odniesieniu do rozwojów w Somalii” dodając, że wojska Etiopii działają na wyraźną prośbę Rządu Tymczasowego. W środę 27 grudnia „the Washington Post” ostrzegł, że część terytorium Somalii zaczyna przypominać Afganistan pod rządami Talibów sprzed 11 września. Zasugerowano, że administracja Busha będzie musiała powziąć bardziej stanowcze kroki w celu unormowania sytuacji w regionie, co jest rozumiane jako: „pojawienie się nowego, gorącego frontu w wojnie z terroryzmem”.

Łukasz Lorek

źródła: Reuters
independent.org

***

Tekst został wcześniej opublikowany na stronie Stowarzyszenia Młodzi Libertarianie

1 comment

  1. Pingback: Liberalis » Łukasz Kowalski “Anarchia w Somalii i uważne czytanie “

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *