Wendy McElroy

Wendy McElroy “Amerykański anarchizm”

[Wykład wygłoszony w bibliotece Instytutu von Misesa 20 listopada 2000]

Zamierzam dzisiaj przyjrzeć się w bardzo pobieżny sposób jednej z tradycji, która leży u podstaw współczesnego libertarianizmu-XIX-wiecznemu amerykańskiemu indywidualistycznemu anarchizmowi.

Ale zanim to zrobię, chcę wyjaśnić co rozumiem przez współczesny libertarianizm. Jest to myśl polityczna wywiedziona z czterech najlepszych istniejących wcześniej szkół, przez ich połączenie, kontynuację i rozwój. Synteza ta została dokonana przez Murray’a Rothbarda, gdy ożenił radykalny anty-etatyzm indywidualistycznych anarchistów z austriacką szkołą w ekonomii, polityką zagraniczną Starej Prawicy (izolacjonizmem) i tradycją prawa naturalnego.

Z tych czterech splecionych ze sobą wątków najmniej doceniany i rozumiany jest anarchoindywidualizm. Myślę, że przyczyną takiej sytuacji jest to, że indywidualistyczny anarchizm wydaje się nie podzielać kluczowej cechy wspólnej dla pozostałych wspomnianych idei: przywiązania do wolnego rynku.

Jeżeli istnieje jakieś uzasadnienie dla rozróżnienia, o jakim czasem się słyszy, pomiędzy swobodami osobistymi i wolnością ekonomiczną, w co ja osobiście nie wierzę, anarchoindywidualizm wydaje się należeć do kategorii wolności osobistych, które czasami bywają wywiedzione z wolnorynkowych analiz. Anarchizm indywidualistyczny wydaje się nie pasować do pozostałych elementów, z których zbudowano libertarianizm, z prostego powodu- jego twórcy, jak większość XIX-wiecznych radykałów, skłaniali się ku laborystycznej teorii wartości i odrzucali kapitalizm.

Nie rozumiem przez to, że występowali przeciwko państwowemu kapitalizmowi-sojuszowi pomiędzy rządem a biznesem. Odrzucali rzeczywisty kapitalizm, uzyskiwanie dochodu z kapitału w praktykach takich jak choćby pobieranie procentu od pożyczki. Zatem jedną ze spraw, których zamierzam dziś dowieść, jest to, że anarchoindywidualizm był w swych założeniach wolnorynkowy, a jego antykapitalizm nie jest barierą ideologiczną, jak się to zwykle przedstawia.

Jednak zanim przejdę do tego punktu, chcę wyjaśnić przyczynę, dla której uważam za bardzo ważny fakt, że dla współczesnego libertarianizmu antykapitalizm takich postaci jak Lysander Spooner czy Benjamin Tucker nie stanowi problemu i powodu do odrzucenia wartości, jakie mają do zaoferowania.

Moje spojrzenie na historię, analityczne podejście, które stosuję, by zrozumieć sens wydarzeń, jest ideologiczne. Murray Rothbard widział historię jako ciągłą walkę pomiędzy wolnością i władzą, pomiędzy tym co Ayn Rand nazwałaby ‘indywidualnym’ i ‘kolektywnym.’ W dzisiejszych czasach popularny staje się pogląd, że ludźmi nie kieruje ideologia lecz pragmatyzm. (Np. głosując kierują się nie tym czy coś jest słuszne czy nie, tylko, czy leży to w ich interesie).

Ten argument zawsze wprawiał mnie w zdziwienie, gdyż spojrzenie na otaczający nas świat wydaje się mu zaprzeczać. Dwie największe siły, jakie ukształtowały rzeczywistość/historię każdego na tej sali są czysto ideologiczne-chrześcijaństwo i marksizm. Widać z tych przykładów, że nie można zaprzeczyć potędze ideologii jako siły w historii.

Ale w obrazie historii jako starcia ideologii, stała się dla mnie jasna smutna sprawa: lewica jest lepsza w odwoływaniu się do historii od wolnościowców. Dużo lepsza. Jeżeli przyjrzycie się podręcznikom i dokonacie zwykłego zliczenia historycznych wydarzeń czy biografii, dojdziecie do wniosku, że socjalizm był jedyną radykalną siłą stającą w obronie klasy robotniczej przeciw sojuszowi biznesu i rządu w XIX-wiecznej Ameryce. I socjalizm zebrał niezłe zyski dzięki temu przekonaniu-„radykalny prestiż” i wiara, że jest jedyną alternatywą.

Problem polega na tym, że ten obraz jest fałszywy. XIX-wieczni wolnościowcy mają takie samo prawo do bycia bohaterami klasy robotniczej, w wielu przypadkach znacznie większe prawo, niż socjaliści. Przyjrzyjmy się tylko jednej postaci-Mosesowi Harmanowi, jednej z moich ulubionych postaci w historii libertarianizmu. W powszechnym przekonaniu socjalistka Margaret Sanger była tą, która doprowadziła do możliwości kontroli urodzeń w Ameryce. (W XIX wieku kontrola urodzeń była, z kilku powodów, uważana za sprawę „klasy robotniczej”). Sanger sama przyznała, że jej praca byłaby niemożliwa bez dziesięcioleci przygotowań gruntu dla jej działań dokonanych przez Mosesa Harmana. Lewicowa anarchistka Emma Goldman, często uznawana za prekursorkę działań Sanger w kwesti kontroli urodzeń, także złożyła hołd Harmanowi.

Co więcej, jego sława nie ograniczała się do Ameryki. W 1907 roku, kiedy George Bernard Shaw został zapytany dlaczego nigdy nie odwiedził Ameryki, odpowiedział, i został zacytowany w czasopiśmie „London Opinion,” następująco: „Przyczyną, dla której nie wybieram się do Ameryki jest obawa przed aresztowaniem i osadzeniem w więzieniu jak Pan Moses Harman.” Następnie Shaw wyjaśnił, że wyrok więzienia o zaostrzonym rygorze wydany na człowieka „w słusznym wieku” Harmana równa się wyrokowi śmierci. Wyrokowi śmierci za wyrażenie tych samych opinii, które Shaw zawarł w swojej sztuce „Człowiek i Nadczłowiek.”

Uwięzienie, do którego odniósł się Shaw było częścią rządowych prześladowań Harmana na podstawie praw o ochronie moralności Comstocka. Prześladowania te trwały przez lata, a po raz ostatni Harman został uwięziony w wieku 75 lat. (Został skazany na roboty w kamieniołomach). Wśród „przestępstw,” za które był wciąż zamykany, była obrona prawa kobiet do kontroli urodzeń na wyraźnie wolnościowym gruncie: mianowicie, że kobiety (i męźczyźni) są swoimi właścicielami z moralnym i naturalnym prawem do kontroli swoich ciał i własności. Krótko mówiąc był zdeklarowanym wolnościowcem.

Jeśli porównacie sposób traktowania Sanger i Harmana, jako postaci historycznych, zrozumiecie dlaczego uważam, że socjaliści znacznie lepiej czerpią zyski z bogactwa historii. Wydano dziesiątki książek o Sanger, jej prace nadal są dostępne, New York University prowadzi projekt wydawniczy jej dzieł, znaleźć ją można w Galeriach Sław, jej imię nadaje się budynkom, została przez magazyn Time uznana za jedną ze stu najważniejszych postaci wieku.

Tymczasem nie chodzi tu tylko o biografię Mosesa Harmana. W rezultacie, to lewica, a nie libertarianie, zdobyła miano ideologii broniącej wolności przeciętnego człowieka, człowieka pracy, wtedy i teraz. A myślę, że jest na odwrót. Sądzę, że jednym z najsmutniejszych aspektów współczesnego libertarianizmu jest odrzucenie bądź lekceważenie własnej historii, a co za tym idzie uprawnionego pretendowania do bycia prawdziwą ideologią klasy robotniczej. Postawa taka mogłaby pomóc w odparciu często stawianych libertarianizmowi zarzutów, że reprezentuje on wyłącznie interesy biznesu. Patrząc na XIX-wieczny anarchoindywidualizm nie sposób podtrzymać te zarzuty.

Co stanowi XIX-wieczną tradycję znaną jako anarchizm indywidualistyczny? Podstawową zasadą na jakiej się on opierał jest to, co abolicjonista, radykalny działacz na rzecz zniesienia niewolnictwa, William Lloyd Garrison nazwał samoposiadaniem. (Miało to miejsce ok. Roku 1830). Samoposiadanie odnosi się do moralnego orzeczenia, że każda istota ludzka, przez sam fakt bycia człowiekiem, ma prawo do własnego ciała.

Garrison twierdził, że wszelkie drugorzędne ludzkie cechy, takie jak rasa, nie są powiązane z prawami i obowiązkami, które przynależą każdej ludzkiej istocie, jako wynik pierwszorzędnych cech ludzkich. Zaczęłam od Garrisona, gdyż kiedy wspomina się o libertarianizmie w latach trzydziestych XIX w. jest on postacią, o której większość ludzi słyszała i, z którą anarchoindywidualizm jest często kojarzony. Chociaż uważam, że znacznie ważniejszym protoplastą tej tradycji jest Josiah Warren, o którym historyk James J. Martin twierdzi, że był pierwszą osobą określającą się mianem anarchisty

Josiah Warren rozpoczął swoją radykalną karierę jako zwolennik socjalisty i komunitarianina Roberta Owena. Warren był jednym z założycieli słynnej komuny New Harmony powstałej w 1826 r. I na własne oczy przekonał się o błędach w zasadach organizacyjnych socjalistycznych wspólnot. Po latach dyskusji utopijnych planistów, zarówno w Anglii, jak i Ameryce, New Harmony postanowiła przetestować swoje teorie. Warren zobaczył jak szybko praktyczny test pokazał obłęd ich pomysłów. W czasie krótszym niż półtora roku New Harmony uległa rozwiązaniu. Warren widział źródło upadku wspólnoty w tym, że odmawaiła prawa do prywatnej własności na rzecz własności wspólnej, co dusiło wszelką indywidualną inicjatywę.

Ale problemy ze wspólną własnością, które zauważył, wykraczały daleko poza motywację ekonomiczną. Warren napisał później „wydawało się, że róznice opinii, gustu i celów wzrastały proporcjonalnie do dążenia do zgodności. Pokonało nas wrodzone prawo naturalnej różnorodności, nasze ‘wspólne interesy’ stały w sprzeczności z indywidualnością osób, z warunkami otoczenia i instynktem zachowawczym.”

Z rozczarowania Warrena kolektywizmem i przekonania, że harmonia społeczna wymaga radykalnego indywidualizmu, powstały podstawy anarchoindywidualistycznego społeczeństwa. Po pierwsze i najważniejsze bazowały one na koncepcji Suwerenności Jednostki. Warren rozumiał pod tym określeniem dokładnie to samo co Garrison określał mianem samoposiadania. W swojej pracy „Practical Details” Warren wyjaśnił swoją koncepcję: „Społeczeństwo powinno zostać przebudowane tak, by bronić SUWERENNOŚCI KAŻDEJ JEDNOSTKI. To znaczy musi unikać wszelkich związków ludzi i spraw oraz wszelkich innych układów, które nie pozostawią każdej jednostce w każdym czasie prawa do dysponowania swoją osobą, czasem i własnością w jakikolwiek sposób dyktują jej to uczucia lub rozum BEZ WIKŁANIA INNYCH OSÓB LUB ICH INTERESÓW.”

Ale wkład Warrena był znacznie większy niż proste powtórzenie zasady samoposiadania. Warren zarysował też podstawy podejścia do społeczeństwa, które można nazwać „metodologicznym indywidualizmem”-terminem zwykle kojarzonym z osobą Ludwiga von Misesa. W „Human Action” wyjaśnił on co rozumie pod tym określeniem. „Najpierw musimy sobie uświadomić, że wszelkie działania są podejmowane przez jednostki. Jeżeli zbadamy znaczenie różnych działań podejmowanych przez jednostki dowiemy się wszystkiego o działaniach podjętych przez całą zbiorowość. Społeczność nie istnieje poza indywidualnymi działaniami jej członków.”ERESÓW.Ha lub rozum BEZ NARUSZANIA OSÓB LUB sem, własnością w jakikolwiek sposób dydktują

Podejście Warrena do społeczeństwa odbijało się echem przez lata. Benjamin Tucker, w “Liberty” w 1888 r., odrzucając teorię wspólnej własności ziemskiej Henry’ego George’a użył słów, które brzmią “misesowsko”: “Anarchista zaprzecza temu, że istnieje podmiot zwany wspólnotą, który jest prawowitym posiadaczem całej ziemi. Twierdzę, że „wspólnota” nie jest realnym bytem, że nie istnieje, jest tylko zbiorem jednostek nie posiadającym żadnych przywilejów ponad tymi jakie posiadają jednostki.”

Oprócz stworzenia teoretycznych podstaw metodologicznego indywidualizmu, z natchnieniem i pasją wprowadzał anarchoindywidualizm w życie. Jedną z namiętności, które kierowały politycznymi wyborami Warrena było sprawdzanie społecznych teorii w praktyce. Pamiętajcie, wcześniej widział plany, które wyglądały cudownie na papierze, a w rzeczywistości okazały się koszmarem. Warren chciał mieć pewność , że jego teorie zadziałają. To zamiłowanie do praktycznego działania zostało przejęte przez następne pokolenie. Przywołajmy znowu słowa Tuckera „Jeżeli reformy społeczne zostaną dokonane przez elity, ich osiągnięcia nie będą miarodajne, bo można będzie powiedzieć, że zasady jakimi się kierują można wprowadzić tylko wśród kobiet i mężczyzn, którzy są niemal doskonali. To mnie nie obchodzi. Nie obchodzi mnie reforma, która nie da efektów tu, w Bostonie, wśród ludzi, których spotykam codziennie na ulicy.”

Powinnam wam teraz przypomnieć, a może powiedzieć po raz pierwszy, że ta wypowiedź miała miejsce w tym samym czasie, kiedy Edward Bellamy opublikował utopijną powieść „Looking Bakward.” Powieść opierała się na popularnej wśród radykałów wizji przyszłości. Jeśli tylko ich ideologia zatriumfuje zapoczatkuje nową erę. Ludzka natura zostanie zmieniona przez czynniki społeczne, jagnię legnie z lwem. To był stały motyw XIX-wiecznego radykalizmu…socjaliści, sufrażystki, abstynenci, dewotki…wszyscy twierdzili, że świetlany i wspaniały Nowy Świat cudownie odmieni oblicze ziemi. Przekonanie to było powszechne wśród XIX-wiecznych socjalistów i zasiało ziarno Nowego Sowieckiego Człowieka, którego Bolszewicy wynieśli na piedestał kształtując XX-wieczną Rosję.

A zatem analizując anarchoindywidualizmu dochodzimy do następujących spostrzeżeń: 1) Indywidualiści nie muszą się dostosowywać do społeczeństwa, z prostego powodu, że społeczeństwo nie istnieje. 2) Tylko anarchoindywidualiści badając jak jednostki mogłyby współpracować widzieli konieczność weryfikacji wszelkich teorii w rzeczywistości, zaś 3) ich celem nie była utopia, lecz praktyczne rozwiązania. Przywołajmy słowa Victora Yarossa, który przez pewien czas był współredaktorem „Liberty”: „Anarchiści…działają nie na rzecz doskonałego ładu społecznego, ale doskonałego systemu politycznego. Doskonałe ład społeczny to stan wolny od grzechu, przestępstw i głupoty. Doskonały system polityczny, to system sprawiedliwy, w którym karane jest tylko przestępstwo i nie więzi się nikogo oprócz napastnika.”

Kluczem do osiągnięcia takiego doskonałego systemu politycznego jest ustanowienie instytucji promujących sprawiedliwość. To prowadzi mnie do przykładu „analizy instytucji” analizy jak funkcjonują takie instytucje jak aństwo, rodzina czy wolny rynek. Jaka jest ich cel, zasdy, rzeczywiste znaczenie? I tu dochodzimy do drugiego osiągnięcia anarchoindywidualizmu-zadziwiająco wnikliwej i rozbudowanej instutcjonalnych analiz mających na celu odpowiedź na dwa pytania. 1) które instytucje ograniczają sprawiedliwość i wjaki sposób, 2) które instytucje promują sprawiedliwość i jak? Nikogo nie powinno dziwić, że odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „państwo.” Państwo jest instytucją ograniczającą sprawiedliwość. Robi to w metodycznie przez groźby i użycie siły lub przez wmawianie ludziom swojej prawomocności, przekonywaniu, że ma prawo wpływać na ich życie.

Nie będę się zajmować anarchoindywidualistycznymi analizami państwa jako instytucji, gdyż jeśli ktokolwiek na tej sali orientuje się w tej tradycji, to właśnie w tym punkcie. Jeśli ktoś przeczytał jakąś książkę na ten temat to prawdopodobnie było to „No Treason” Lysandera Spoonera.

Zamierzam natomiast skupić się na drugim pytaniu: „Które instytucje promują sprawiedliwość i w jaki sposób?” Na to pytanie anarchoindywidualiści udzielili zaskakującej odpowiedzi. Stwierdzili, że instytucja niezbędna do ochrony sprawiedliwości jest już obecna w instytucji wolnego rynku. Radykałowie z każdej strony twierdzili, że potrzeba czegoś zupełnie nowego, jakiejś formy instytucji czy umowy społecznej, o jakiej wcześniej nie słyszano. Np., że ludzkość potrzebuje anarchosyndykalistycznych relacji w przemyśle. Że potrzebujemy Nowego Wspaniałego Świata.

W tej atmosferze, anarchoindywidualiści dla odmiany twierdzili “Nie, nie potrzeba całkiem nowego pomysłu. Trzeba odrzucić państwo i pozwolić wolnemu rynkowi (który już istnieje) funkcjonować. A mechanizmem dzięki któremu będzie funkcjonować jest „kontrakt.” Tak mocno wierzyli w siłę umowy, że nazywali swoje idealne społeczeństwo „społeczeństwem kontraktowym.” natychmiast zaczęli planować w szczegółach jak wolna będzie ta umowa.” Wolny rynek może zaspokoić nie tylko potrzeby ekonomiczne ale także społeczne, takie jak sprawiedliwość. Np. Przeprowadzili dyskusję, jakiej nigdy nie widziałam, o tym, jak prywatny system sądownictwa mógłby rozstrzygać konflikty. W dyskusji pojawiła się wiele analiz ekonomicznych czy analiz efektywności, a nie tylko odwołania do elementarnych praw i moralności. Np. w kwestii sądów przysięgłych dyskusja zaczęła się od prawa człowieka do przedstawienia swojej sprawy i przeszła do porównania efektywności i kosztów z innymi sposobami sądzenia.

Anarchoindywidualiści nie ograniczali się tylko do dyskusji. Chcieli sprawdzić swoje teorie w realnym świecie. Np. zakładali prywatne agencje ubezpieczeń od bezrobocia. W tych agencjach wszyscy członkowie wpłacali pewien procent tygodniowych zarobków, a jeśli stracili pracę otrzymywali od agencji wypłatę do momentu ponownego znalezienia pracy. Tak więc po zarysowaniu politycznych osiągnięć anarchoindywidualizmu, zwłaszcza w umiejscowieniu sprawiedliwości społecznej na wolnym rynku i zastosowaniu umowy, chcę przejść do przyczyny zapomnienia tego dorobku-przywiązania do laborystycznej teorii wartości.

Wcześniej wspomniałam, że głównym hasłem, które leżało u podstaw stworzenia anarchoindywidualizmu była Suwerenność Jednostki, by użyć terminu Josiah Warrena. Warren użył też drugiej zasady indywidualistycznego anarchizmu, która, jak sądził, wyrasta z suwerenności jednostki. Zasada ta brzmiała „Koszt określa cenę.” Dlatego właśnie laborystyczna teoria wartości zaczęła odgrywać ważną rolę w anarchoindywidualizmie. By przybliżyć specyficzne podejście Warrena do laborystycznej teorii wartości opiszę doświadczenie, które przeprowadził, by sprawdzić swoje rozwiązanie problemu „monopolu pieniężnego,” czyli monopolu państwa na emisję pieniądza. Próbował sprawdzić swoją alternatywę dla kontrolowanej przez państwo bankowości-prywatny pieniądz, prawo każdej jednostki do emisji pieniędza i płacenia nim każdemu, kto zgadza się go przyjąć. Wierzył, że emisja prywatnych pieniędzy zniszczy odczuwalną niesprawiedliwość „zysku.”

Aby sprawdzić swoją teorię Warren otworzył sklep Time Store, dla którego wyemitował walutę Labor Dollar. Dolar 1827 otwarto sklep spożywczy z artykułami spożywczymi o łącznej wartości 300 dolarów, które były sprzedawane z 7% marżą dla pokrycia „niespodziewanych wydatków.” Zarabiał na sprzedawaniu swojej pracy poprzez zapłatę za czas jakiego potrzebował na transfer towarów, czas pomiędzy jego zakupem i sprzedażą. Pamiętajmy, że miało to miejsce zanim artykuły spożywcze zaczęto w sposób przemysłowy pakować, odważać i kiedy częściej klient i sprzedawca dobijali targu, a nie płacono ustlonej z góry ceny.

Jedną z innowacji Warrena było ustalenie cen. Klient płacił za towary w tradycyjnym pieniądzu, a za czas pracy Warrena banknotami Labor Dollar, przez co składał obietnicę odpracowania równoważnego czasu w swoim zawodzie. Np. Jeśli klient był hydraulikiem, banknot Labora zobowiązywał go do odpracowania dla Warrena określonego czasu w zawodzie hydraulika.

Celem Warrena było rozdzielenie ceny towarów od zapłaty jaką otrzymywał. Innymi słowy chodziło o stworzenie ekonomii, w której zysk opierałby się na wymianie czasu i pracy. I w pewnym stopniu udało mu się to. Społeczność wymiany rozrosła się dalek poza granice radykalnej społeczności, w której się narodziła. Zwykli ludzie przemieżali setki mil, by zaoszczędzić dzięki niskim cenom Warrena. Pomimo sukcesu Warren zamknął sklep, gdyż główną przyczyną jego powstania było sprawdzenie teorii.

Warren nie był osamotniony w działaniu na rzecz prywatnych pieniędzy. W tym samym czasie, w 1843 roku, Lysander Spooner w rozprawie „Constitutional Law Relative to Credit, Currency and Ranking” pisał „Emisja banknotów kredytu czyli skryptów dłużnych…prawo do bankowości…jest tak samo naturalnym prawem jak prawo do produkcji bawełny.”

Chcę się skupić na emisji pieniądza, co jak sądzę daje dobre wyobrażenie jakie podejście mieli anarchoindywidualiści do wszelkich “lichwiarskich” działań. Niektórzy indywidualistyczni anarchiści, jak Beniamin Tucker, uważali prawo do emisji prywatnego pieniądza za tak istotne, że twierdzili, iż może ono samo doprowadzić do zniszczenia państwa. Monopol pieniężny miał być przyczyną utrzymywania banków i rabunku przeciętnych ludzi z możliwości ekonomicznych. Poprzez stworzenie banku, bankowcy zyskiwali zwolnienie od osobistych zobowiązań, zyskiwały prawo do zawierania umów, ale były zwolnione z odpowiedzialności za ich wypełnienie. This was not only a money raking scam that bankers ran on the public, it also denied credit to the working people by setting up prohibitive interest rates or criteria for acquiring credit.

Alternatywny system bankowy, który przejął Tucker, był nazwany przez Williama B. Greene’a „wzajemnym pieniądzem,” zaś Spooner odnosił się do niego w swoim traktacie „A New System of Paper Currency” jako „inwestycyjnego dolara” a francuski lewicowy anarchista nazywał go „Bankiem Ludowym.” Wszyscy odnosili się do pieniądza, który zwykli ludzie mogliby emitować, a miałby on pokrycie w ich własności. Dla wygody będę dalej stosować termin „wzajemny pieniądz.” Spooner określił go w następujący sposób. „Pieniądz, który jest tu proponowany nie ma natury pieniądza kredytowego…Opiera się na prawdziwych certyfikatach Własności, który właściciele mają takie samo prawo sprzedać tak samo jak inne należącą do nich Własność.” Innymi słowy, kiedy Spooner mówi raczej o „inwestycyjnym dolarze” albo „wzajemnych pieniądzach” niż o „brzęczących monetach” ma na myśli „własność o zadanej i trwałej naturze” taką jak dom, a nie opartą na srebrze czy złocie. Miał na myśli pieniądz oparty na formie długu funkcjonującego jako zastaw hipoteczny.

To wzajemne pieniądze były szansą dla robotników. W „Poverty: Its Illegal Causes and Legal Cure” Spooner twierdził, że ludziom przysługują wszystkie owoce ich pracy, a najlepszym sposobem osiągnięcia tego stanu jest samozatrudnienie. Ale żeby przejść na samozatrudnienie, większość osób musiało zaciągnąć kredyt pod zastaw, potrzebowali kredytu, którego banki zwyczajowo odmawiały dzięki monopolowi.

Kluczowe pytanie w tym miejscu brzmi: Co się stanie jeśli emiter prywatnych pieniędzy zdecyduje się wydać je na własny użytek? Czy taka praktyka byłaby zakazana? Odpowiedź na to pytanie oddzieliła zwolenników laborystycznej teorii wartości, którzy byli socjalistami od libertarian. Socjaliści zakazaliby takich działań. Anarchoindywidualiści odpowiadali-jeśli pożyczkodawca potrafi znaleźć kogoś tak głupiego, że dobrowolnie zawiera taką umowę, to umawiające się strony trzeba pozostawić ich głupocie. Prawo do kontraktu-„społeczeństwo kontraktowe”-było ważniejszym prawem. Jedynymi środkami jakie indywidualistyczni anarchiści podjęliby przeciwko tym, którzy pobierali opłaty lub płacili za interesy byłyby edukacja i ustanowienie równoległych banków i walut, które oferowałby to co uważają za najlepszą transakcję. Anarchoindywidualiści za nadrzędne uważali wolny rynek i prawo zawierania umów i to czyniło ich libertarianami.

Jednym z najtragiczniejszych zadarzeń w libertariańskiej historii był pożar, który zniszczył biura Tuckera i doprowadził do upadku „Liberty” Libertyn 1908 roku. W tym czasie na łamach „Liberty” powracała właśnie ekonomiczna debata pomiędzy amerykańskimi anarchistami i grupą znana jako brytyjscy indywidualiści.

Brytyjscy indywidualiści byli angielskim odpowiednikiem środowiska skupionego wokół Tuckera w Ameryce. Najogólniej rzecz biorąc byli słabsi w teorii politycznej, ale lepsi w ekonomii. Sadzę, że wśród ekonomistów wyróżniał się J. Greevz Fisher. W debacie, która rozpoczęła się w 1891 roku, zwrócił uwagę, że system wzajemnej bankowości już w pewnym stopniu istniał, gdy ludzie mieli prawo do wystawiania weksli zobowiązujących do wydania takich produktów jak bawełna czy pszenica, a Bank Anglii jeszcze nie padł. Co więcej twierdził „Zasady, których celem jest zakazanie czerpania zysku, zwłaszcza kiedy ich autorzy głoszą je jako konieczną konsekwencję wolnej bankowości są szkodliwe. To co jest nazywane wolną bankowością jest w rzeczywistości tylko nieograniczonym prawem do tworzenia długu. To błędne określanie długu jako pieniędzy powoduje upadek większości walutowych dziwactw.”

W innej debacie, która miała miejsce w 1893 roku, Fisher zgrabnie podsumował problem z anarchoindywidualistycznej pozycji. „Pan Biogram (osoba, z którą dyskutował) zdaje się nie przyjmować do wiadomości, że zysk z pożyczki nadal będzie istnieć w systemie barterowym. Zysk to wypożyczanie towarów przez odebranie ich właścicielowi i powierzenie innej osobie. Czas rozdzielenia oznacza stratę dla jednej grupy i zysk dla innej.”

Gdyby dyskusja była kontynuowana, najprawdopodobniej amerykańscy anarchiści zbliżyliby się do austriackiej wizji zysku i kapitału, tak jak brytyjscy indywidualiści zbliżyli się do anarchizmu. Z takiego połączenia nowoczesny libertarianizm mógł pojawić się o kilka dziesięcioleci wcześniej. Podsumowując, moim zdaniem, chociaż istnieją ekonomiczne różnice pomiędzy XIX-wieczną tradycją, a obecnym stanem, są to różnice bez praktycznych konsekwencji.

Znowu, odnosząc się do monopolu pieniądza, pozostawię Murray’owi Rothbardowi wyjaśnienie co mam na myśli. „Przypuśćmy, że zdecydowałbym się wydrukować banknoty i nazwał je „dwa rothbardy,” „dziesięć Rothbardów” itd., a następnie użyć ich jako pieniędzy. W libertariańskim społeczeństwie miałbym pełne prawo tak postąpić. Ale pytanie brzmi: Kto by przyją te banknoty jako ‘pieniądze’? Pieniądze opierają się na powszechnej akceptacji, i ogólnie środek wymiany może mieć swoje źródło w takich towarach jak srebro czy złoto.”

Rothbard podsumował co byłoby efektem wspólnego pieniądz “…anarchistyczne społeczeństwo prowadziłoby do znacznie ‘twardszego’ pieniądza niż teraz. Bez państwa stwarzającego warunki i konieczność ciągłej inflacji. Oczekiwania inflacyjne i wzrost kredytu nie mogłyby się pojawić na wolnym rynku.”

Dopóki podstawową zasadą anarchoindywidualizmu było pierwszeństwo umów doputy na wolnym rynku nieubłaganie pojawiłby się zyski i twarda waluta. To właśnie mam na myśli mówiąc o teoretycznych różnicach bez praktycznego znaczenia.

Reasumując: Po pierwsze anarchoindywidualiści dopuściliby takie praktyki jak oprocentowane pożyczki pomiędzy zgadzającymi się na to stronami, po drugie bez narzuconych ograniczeń takie zjawiska pojawiłyby się, co więcej kwitłyby, po trzecie, tu spekuluję, praktyczne podejście indywidualistycznych anarchistów, które kazało im sprawdzać społeczne teorie, doprowadziłoby ich do zakwestionowania i, być może, odrzucenia “laborystycznej teorii wartości,” kiedy skonfrontowaliby ją z rzeczywistością. Mogliby też zmienić swoje podejście do ekonomii, gdyby debata z brytyjskimi indywidualistami nie została przerwana. Ale ten ostatni punkt jest tylko spekulacją.

Zatem jakie jest moje ostatnie słowo o znaczeniu anarchoindywidualizmu? Zacytujmy znowu Rothbarda „w połowie XIX wieku, doktryna indywidualistycznych libertarian osiągnęła punkt, w którym jego najwybitniejsi myśliciele na różne sposoby zaczęli zdawać sobie sprawę, że państwa nie da się pogodzić z wolnością i moralnością. Ale zaszli tylko tak daleko, by domagać się prawa jednostki do opuszczenia sieci państwa. Spooner i Tucker rozwinęli libertariański indywidualizm od protestu przeciwko istniejącemu złu do wskazania drogi do idealnego społeczeństwa, którą możemy podążyć.”

Amerykański anarchoindywidualizm wyszedł poza osobistą ideologię, która tylko przeciwstawia się państwu. Stworzył model wolnego społeczeństwa.

Wendy McElroy

***

Tekst zostanie opublikowany  w najnowszym, trzecim numerze pisma MindFuck

Tłumaczenie: Rafał Przekop

na podstawie: Wendy McElroy, American Anarchism

 


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *