Wśród anarchistów ostatnio daje się odczuć bieżączkową gorączkę wyborczą. Powstają sobie różne akcje co to niby mają zachęcać do niegłosowania. I w sumie argumentacja to nawet jest dość ciekawa. A dla mnie jest to tak naprawdę dość śmieszne, choćby z tego powodu że w zasadzie skoro anarchista ma w dupie wybory to powinien mieć w dupie zarówno agitację za jak i tę przeciw.
Ale mam też kilka wątpliwości cięższej wagi.
Po pierwsze efekt takiej agitacji anty będzie co najmniej marny, a wręcz przypuszczam że wynikiem będzie jeszcze większy ogólnopanujący syf. Fakt możemy sobie powiedzieć im więcej idiotów na Wiejskiej tym szybciej to wszystko się rozpadnie. Ale czy historia przypadkiem nie pokazuje że po idiotach to już tylko rewolucje, a co po rewolucjach to chyba każdy wie. W każdym razie, nie do końca moim zdaniem jest tak że ten pojedynczy głos się nie liczy. Jeżeli zniechęci się tych którzy jeszcze jako tako są w stanie zastanowić się nad sensem wyborów to kurde kto do cholery zostanie wybrany?
Rozumiem jeszcze jako tako argumentacje przeciw wyborom do sejmu. Tam faktycznie jeden głos w tę czy w tamtą nie ma znaczenia, a i 1000 głosów też pewnie nie koniecznie. Ale to nie jest powód aby nawoływać do nie głosowania. Najgorszy jest marazm i zniechęcenie. Samo oddanie głosu jest nie tyle wybraniem kogoś komu się ufa, ale pokazaniem że chce się być człowiekiem odpowiedzialnym za swój los. To że możliwości są kiepskie nie oznacza zaraz że mamy z nich rezygnować. A już kompletnie nie podoba mi się zniechęcanie do udziału w wyborach samorządowych, gdzie wystarczy poświęcić chwilę uwagi kandydatom, przyjrzeć się im i ten nasz jeden głos może naprawdę zaważyć czy będzie nami rządził podejrzany typ czy już nawet nie istotne jakiej opcji politycznej, ale porządny gość. A tacy naprawdę często mimo wszystko na listach wyborczych się znajdują.
Jeżeli już za czymś agitować, to może warto głośno krzyczeć że pomysł z jednomandatowymi okręgami wyborczymi nie jest taki głupi, i domagać się krzycząc tym samym głosem jakim mówi się o niegłosowaniu, takich zmian.
A tak naprawdę zamiast się napuszać, może warto zadać sobie trochę więcej trudu, poczytać na stronach sejmowych co nieco o (p)osłach i ich wystąpieniach, interpelacjach, zapytaniach. Gwarantuję że wśród tej swołoczy z pierwszych stron gazet można tam znaleźć gości którzy faktycznie dostrzegają debilizm prawa które przychodzi im tworzyć, starają się zadawać trudne pytania rządowi i występując nawołują tych misiów pysiów co to codziennie obrzydzają nam życie do zachowania odrobiny zdrowego rozsądku. Przez to że tych sejmowych Syzyfów nikt nie chce dostrzec coraz mniej do wyborów idzie takich ludzi którym nawet chciałby się dowiedzieć kim jest osoba przy której postawią krzyżyk, przez to właśnie na co dzień widzimy te buraczane mordy ludzi o małych penisach którzy swoje kompleksy chcą kamuflować posiadaniem coraz większej władzy. Może zatem lepiej zamiast krzyczeć o tym że są przyjemniejsze rzeczy niż głosowanie, że każda partia to syf, poszukać tych rodzynków co to jednak z uczciwością mają coś wspólnego i krzyczeć o nich?
Uważam się za wolnościowca i chyba wielokrotnie dałem wyraz temu że nie przepadam za instytucją państwa. Uważam że o wiele piękniej by się wszystkim żyło gdybyśmy nie musieli na każdym kroku podlegać decyzją jakiegoś urzędasa. Ale także uważam że wolność wymaga nie rewolucji, nie bierności ale ogromnej pracy w przekonywaniu ludzi że nie będzie im się żyło lepiej jeżeli sami nie będą chcieli być odpowiedzialnymi za własne życie. Wybory mimo wszystko dają namiastkę tej odpowiedzialności i są całkiem niezłym krokiem do pokazania ludziom że nie wymaga to wcale takiego wielkiego wysiłku.
Jeżeli przekonamy ludzi rozsądnych do tego aby nie głosowali, głosować i tak pójdą wszyscy fanatycy. I co wtedy? Na tym nam zależy aby z tych strzępów wolności które jeszcze mamy, i z których możemy wykrzesać jeszcze jakiś żar, pozostało jedno wielkie G?
Patryk Bąkowski
17 sierpnia 2007 r.
***
Tekst został wcześniej opublikowany na blogu Qatrykowe boje
Autor artykułu prowadzi bloga Qatrykowe boje