Stanisław Polański

Stanisław Polański “Pogląd antydemokratyczny”

W poprzednim artykule opisałem mój sprzeciw wobec antyhierarchicznej polityki kościoła. Teraz chciałbym napisać o moim poglądzie na demokrację. Chcę Ci Drogi Czytelniku pokazać demokrację od trochę innej strony niż jest to ogólnie przyjęte.

Zacznijmy od definicji słownikowej:

„Demokracja (gr. δημοκρατία demokratia “rządy ludu”, od wyrazów δημος demos “lud” + κρατέω krateo “rządzę”) – ustrój polityczny, w którym źródło władzy stanowi wola większości obywateli.”

Tak demokracja opisywana jest na Wikipedii.

Demokracja jest to pogląd, który pozornie sprzeciwia się hierarchii społecznej. Jako, że wszyscy mają być równi, demokracja uznawana jest za system niemalże bez wad. Jej słuszność przyjmowana jest jako dogmat. To, że jest to słuszny system jest jakby oczywiste, niezaprzeczalne – tak jak to, że samolot nie lata pod wodą. Już w gimnazjum zaczyna się prodemokratyczną indoktrynację. Nawet jeśli jakiś nauczyciel zauważy pewne wady demokracji, zazwyczaj tylko praktyczne, zawsze zacytuje Winstona Churchilla: „Demokracja to najgorszy z ustrojów, ale nikt lepszego nie wymyślił.”. Demokrację kochają wszyscy – nauczyciele, media, prasa, politycy. Lud też. Cały? Prawie. Gdzieniedzie przetrwały jeszcze osoby o poglądach antydemokratycznych.

Taką osobą jestem ja. Uważam, że jest to system niezgodny z prawem naturalnym. Wśród wielu zasad wchodzących w skład prawa naturalnego wchodzi zasada o samostanowieniu. Wg tej zasady, każdy człowiek ma prawo do rzeczonego samostanowienia. Czyli – każdy człowiek ma prawo do decydowania o swoim życiu. To on powinien decydować jak się prowadzić, dopóty nie łamie praw innych. Przykładowo – nikt nie ma prawa zabronić mi brania narkotyków, bo jest to sprawa wyłącznie mojego zdrowia. Dlatego też demokrację – tak właśnie ten cudowny system – uważam za niezgodny z prawem naturalnym. Oddajac głos czy też zbierając się na posiedzeniu ludowym, ktoś inny decyduje o tym jak ma wyglądać moje życie. Ma możliwość zabronienia wykonywania mi jakichś czynności mimo, że nie są to czynności łamiące prawa innych ludzi. Ma możliwość nałożenia na mnie, na jakąś grupę społeczną lub na wszystkich podatku i w ten sposób bezprawnie zagarniać moje pieniądze. Ma możliwość decydowania o tym co i od kogo mogę kupić. Och… to temat rzeka :). Co smutne, w demokracji mój sąsiad wchodzi butami w moje życie. Może sobie je dowolnie układać, regulować, nawet jeśli ja jestem temu przeciwny. Tymczasem ja nie chcę by ktoś inny ograniczał moją wolność, nie chcę by ktoś decydował o czymkolwiek związanym z moim życie, jeśli ja sam nie wyrażę na to zgody. Czy to się liczy? Za nic ma się moje prawa i gardzi się moją wolnością. Inny obywatel demokratycznego państwa może je swobodnie ograniczać jeśli znajdą się osoby, które mu przytakną. Dlaczego? Demokracja to system, który za wartość nadrzędną uznaje kolektyw. W mniemaniu demokratów, im więcej osób wyznaje jakąś ideę – tym bardziej jest ona słuszna. Nie ważne są odczucia jednostki; ma ona podporządkować się interesowi ogółu. W imię jakiego prawa? Na pewno nie naturalnego.

Inny punkt z którego można krytykować demokrację to praktyka. Jaki koń jest każdy widzi, tak więc zajmę się tylko wolnością, którą demokracja ma gwarantować. Owszem, wszyscy demokraci huczą wszem i wobec, że rządy ludu oznaczają wolność słowa. Promotorzy tego systemu twierdzą, że jest to oczywista oczywistość; gdy lud sprawuje władzę, poglądy każdego są szanowane. Tak nie jest, co pozwoliłem sobie zaznaczyć pogrubieniem ;). Demokracja, z definicji, to rządy ludu. Tak więc, jeśli lud zarząda ograniczenia wolności pewnej grupie, to to zarządzenie musi wejść w życie – inaczej władzę sprawują nie wszyscy obywatele, a ktoś inny, ktoś kto zanegował to prawo. Dowodów na potwierdzenie tego nie trzeba szukać daleko. Mógłbym tu powołać się na inne kraje demokratyczne, które ostatnio posuwają się nawet do monopolu na interpretację historii, ale po co. Jestem trochę leniwy, więc za przykład posłuży Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, a konkretnie: artykuł 13 tejże.

Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”

Nie jestem nazistą ani faszystą czy też komunistą; po prawdzie, te ideologię są mi całkowicie obce. Jednak wolność słowa to dla mnie nieskrępowana możliwość wyrażania swoich przekonań. Jakiekolwiek one by nie były! Dlaczego? Po pierwsze i najważniejsze – według mnie, prawo naturalne daje każdemu prawo do przedstawiania innym swoich poglądów. Po drugie – nie uważam się za pępek świata i dopuszczam do siebie świadomość bycia omylnym; osoba o innych poglądach, może także kierować się innym systemem wartości. W demokracji, jakaś grupa społeczna może jednak ograniczyć wolność nazistów czy faszystów. Notabene, ograniczanie wolności słowa też możnaby podciągnąć pod faszyzm ;).

Ostatnia sprawa to dziwna postawa niektórych osób nazywających się antydemokratami. Niektórzy oponenci rządów ludu w geście swego sprzeciwu… idą głosować, czy też startują w wyborach. Przypomina mnie się wtedy pewne zdjęcie – robotniczo-antyglobalistyczny wiec, na ścianach plakaty w deseń: „precz z amerykańskim kapitalizmem”, a na stole głównego mówcy… butelka Coca-Coli. Tak samo salwy śmiechu wywołują u mnie konserwatyści wybierający się do wyborczej urny.

7 comments

  1. Maciej Dudek

    No, no… Ruch antydemokratyczny rośnie w siłę 🙂 Jeszcze trochę i wszystko zmieni się bez uciekania się do występów w demokratycznej błazenadzie. Niemal od niechcenia 😉

    pozdrawiam serdecznie

  2. Faer

    Czasem jak ktoś w XXI w. mówi „nie wierzę w demokrację” jest traktowany jak osoba w średniowieczu twierdząca „nie wierzę w Boga”.

  3. Timur

    Ta! A jak nastanie monarchia to wogóle będzie super. Tylko co z prawem do samostanowienia, skoro postawową zasadą monarchii jest „wola władcy jest ponad wszelkie zasady”.
    A dziś za niewierzenie w demokrację na stosach nie palą.
    W Średniowiczu za niewiarę w Boga.. hm różnie to bywało.

    Pozdro,

  4. 0leg

    Cóż, jest tu parę rzeczy, z którymi sie zgodzić nie mogę.
    Tak naprawdę nie ma osób prodemokratycznych i antydemokratycznych, bo w praktyce nie ma czegoś takiego jak demokracja.

    Przede wszystkim, tak naprawdę, nigdy nie istniał system, który byłby rządami ludu. Nawet demokracja ateńska, najbardziej zbliżona do definicji, demokracją nie była. Bo głosować mogli tylko wolni mężczyźni. Kobiety i niewolnicy już głosu nie miały, a przecież oni, co oczywiste, też są ludem. Podsumowując, DEMOKRACJA jest tylko pojęciem, w praktyce “coś takiego” nie istnieje.

    Obecny system władzy, zwany demokracją (bo jakże dumnie to brzmi – rządy ludu!) z demokracją nie ma nic wspólnego.
    po 1. faktycznie krajem rządzi, na różnych szczeblach, jakieś 0.1% obywateli. (to chyba nie jest większość?)
    po 2. (hipotetycznie) do sejmu dostają się 3 partie z których żadna nie zdobywa ponad 50% głosów (jak pewnie będzie w dzisiejszych wyborach). Kto jest w takiej sytuacji zadowolony? Teoretycznie NIKT. Dlaczego?
    1. Każda partia ma odmienny program i inne poglądy. To oczywiste. Nie byłoby sensu tworzyć dwóch różnych partii z tym samym programem. Zresztą wtedy wzajemnie by się oskarżały o “odgapianie” pomysłów i.t.p.
    2. Jeśli podoba nam się program partii A, to nie podobają nam się programy partii B i C. (to logiczne – patrz pkt 1)
    3. Jeżeli żadna partia nie zdobywa ponad 50% głosów, to dwie z nich muszą zawrzeć koalicję. Co wtedy?
    -Wyborcy partii A są niezadowoleni bo u władzy jest też partia B, z której programem sie nie zgadzają.
    -Wyborcy partii B są niezadowoleni bo u władzy jest też partia A, z której programem sie nie zgadzają.
    -Wyborcy partii C są niezadowoleni bo ich partia nie jest u władzy.
    Czyli zadowolony jest… NIKT.
    Nazywamy to DEMOKRACJĄ.

    Ponadto w Twojej wypowiedzi jest pewna sprzeczność.

    Piszesz: “Czyli – każdy człowiek ma prawo do decydowania o swoim życiu. To on powinien decydować jak się prowadzić, dopóty (//nie dopóki czasem?) nie łamie praw innych.” Zgoda. tylko najpierw trzeba ustalić jakie są prawa innych, a przez to, kiedy są łamane. Najsprawiedliwiej jest chyba to zrobić pseudodemokratycznie (czemu pseudo – patrz wyżej). Wtedy ktoś (w tym wypadku teoretycznie większość obywateli) zabraniając ci brania narkotyków, zabrania brania ich także sobie. Nakładając na ciebie podatek, nakłada go także na siebie. I robi to ZGODNIE z prawem. Bo jeśli większości nie podobałoby się, że zagarnia się ich pieniądze to może ona skasować podatek (w końcu to większość ustanawia prawo). Chyba się zgodzisz?
    Można z tego wyciągnąć wniosek, że większość ludzi uważa, iż będąc pod wpływem narkotyków w jakiś sposób im jednak zagrażasz. Inaczej pozwoliliby ci, jak również i sobie, ćpać.

    Piszesz: “Tymczasem ja nie chcę by ktoś inny ograniczał moją wolność, nie chcę by ktoś decydował o czymkolwiek związanym z moim życiem, jeśli ja sam nie wyrażę na to zgody. Czy to się liczy? Za nic ma się moje prawa i gardzi się moją wolnością. Inny obywatel demokratycznego państwa może je swobodnie ograniczać jeśli znajdą się osoby, które mu przytakną.” No właśnie. Wystarczy, że “znajdziesz osoby które ci przytakną” i będziesz mógł sobie DEMOKRATYCZNIE wprowadzić ANARCHIĘ. Bo jeśli każdy będzie chciał robić co mu się żywcem podoba (przecież to jego życie) nie zważając na zdanie innych (większości) to prowadzi to do anarchii.

    Co się tyczy ograniczania wolności zwolennikom innych systemów politycznych, to wynika to ze… wspomnianego przez ciebie prawa naturalnego. A dokładniej prawa do obrony własnej. Nazizm, faszyzm, komunizm w praktyce też, to systemy totalitarne, które, jak wiadomo, demokracji specjalnie nie tolerują. Zezwalanie więc na istnienie czegoś co może cię zniszczyć (w demokracji na dodatek legalnie) nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *