Joseph Sobran

Joseph Sobran “Nieznany wróg. Dlaczego ktokolwiek miałby chęć uczynić nam krzywdę?”

To było do przewidzenia.

Od lat piszę, że rząd USA robi sobie więcej nieprzyjaciół, niż ich Amerykanie naprawdę potrzebują, na całym świecie, i że pewnego dnia ktoś z nich przygotuje dla nas przykrą niespodziankę.

I prawie że zdarzyło się to kilka lat temu, kiedy islamscy radykałowie usiłowali wysadzić w powietrze Światowe Centrum Handlowe. Ale oczywiście, zrobili z tego fuszerkę, i zostali schwytani.

Niestety tym razem ktoś dokonał czegoś, co musiało być niezwykle przebiegłym spiskiem, kryminalnym wyczynem, który zapamiętamy na długo. Zdobyto się na tajny plan wymagający porwania czterech samolotów dokładnie w tym samym czasie. Ci, którzy dokonali tych skoordynowanych wyczynów — omijając wszelkie zabezpieczenia — byli również zdecydowani zginąć waląc taranem w swoje cele.

To nie był „terroryzm”. To była wojna. To nie była przypadkowa próba przestraszenia ludzi naprędce wymyślonym okrucieństwem, jak w przypadku bomby w pizzerni; to był poważny zamiar zabicia jak największej ilości ludzi i spowodowania możliwie jak największych zniszczeń dwóch strategicznych celów, Światowego Centrum Handlowego i Pentagonu.

Wyobraźmy sobie – nienawidzić ten kraj tak mocno, że jesteś gotów przekroczyć ocean i dokonać szczegółowo opracowanej zemsty na jego ludziach, zabijając przy okazji siebie. To jest dużo więcej, niż jakiś rodzaj ideologicznego antyamerykanizmu, który prowadzi studencki motłoch do obrzucania kamieniami amerykańskich ambasad za granicą, co jest dziecinną zabawą. Tu mamy obsesyjną, fanatyczną, pożerającą duszę nienawiść.

Obcy nie są tak naprawdę realni dla Amerykanów i większość Amerykanów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak głęboko ich rząd antagonizuje wielką część ludzkiej rasy. Jesteśmy łatwymi w obejściu ludźmi, którzy generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, jakimi tyranami nas widzą inni. Do teraz, nie doświadczaliśmy tego, co amerykański rząd tak często zadaje innym. Teraz, w końcu, zaczynamy podejrzewać, jak to może wyglądać.

Rzecznicy rządu odpowiedzieli zwyczajowymi śpiewkami w rodzaju „tchórzliwe ataki”, dokonane przez „terrorystów”, którzy „nienawidzą demokracji i wolności”. Cóż za bujda! Fanatyk, gotowy na śmierć, jest przeciwnością tchórza, a nikt nie może „nienawidzić” takich abstrakcji jak „demokracja i wolność” tak intensywnie.

Niebezpiecznie jest niedoceniać swoich nieprzyjaciół, szczególnie kiedy ich odwaga i przebiegłość okazuje się tak potężna, jak ich nienawiść i okrucieństwo. Pierwszym pytaniem, jakie powinieneś sobie zadać na temat twojego nieprzyjaciela, to dlaczego w ogóle jest on twoim nieprzyjacielem.

Możesz oszukiwać się i schlebiać sobie myśląc, że oni nienawidzą cię dla twoich zalet. Ale nasi „liderzy” zapewniają nas, że nasi wrogowie to nienaturalnie źli ludzie, którzy nienawidzą nas ponieważ jesteśmy tacy cudowni. I są oni w stanie wygłaszać te nonsensy okryte atmosferą twardego realizmu.

Prawdziwy realizm jednak, to nie oskarżanie Amerykanów, że sami są winni tych prawdziwie diabelskich wyczynów. Nie znaczy to również, aby starać się wyobrażać sobie obcą perspektywę, z której działania naszego rządu mogą wyglądać tak bardzo nie do zniesienia, że niektórzy ludzie mogą być pchnięci do potwornej zemsty.

„Aby przebaczyć wszystko, trzeba wszystko zrozumieć” powiada francuski aforyzm. Niekoniecznie. Ale zrozumienie może nauczyć nas chociaż, jak zapobiec robieniu sobie wrogów, a nierobienie sobie wrogów jest najlepszą obroną — lepszą niż 300 miliardów dolarów budżetu obrony, która nie obroniła Światowego Centrum Handlowego.

Spytano kiedyś wielkiego reżysera Jean Renoira, dlaczego w jego filmach nie ma czarnych charakterów. Odpowiedział prosto: „Każdy ma swoje racje”. Twój najbardziej zawzięty wróg może mieć powody aby cię nienawidzić. Ty możesz uważać, że te powody nie są istotne czy wystarczające, ale lepiej je wziąć pod uwagę. Bowiem jeśli jest on cwany, może się do ciebie dobrać.

Stany Zjednoczone to dzisiaj światowe imperium, które uważa siebie za uniwersalnego dobroczyńcę, i jest zakłopotane, że inni widzą to inaczej. Żadne z wcześniejszych imperiów świata, na ile się orientuję, nie podzielało tych złudzeń; Rzymianie, Mongołowie, Brytyjczycy, Rosjanie i Sowieci nie spodziewali się rządzić i być jednocześnie kochanym. Dlaczego my to robimy?

Joseph Sobran
http://www.sobran.com/

(Tłum. Z. Łabędzki)
***

„Źródło: http://ojczyzna.pl. Zgoda na przedruk nie świadczy o tym, że
portal Ojczyzna.pl popiera ideologie anarchistyczne i libertariańskie”.

1 comment

  1. Timur

    O! Bardzo fajny post. Nic dodać nic ująć.
    Ale fakt faktem, że nawet Sowieci co kazali się kochać robili to bez specjalnego przekonania aż w końcu spasowali i zadowalali się samym posłuszeństwem.
    A Amerykanie i Użyteczni Głupcy Nowej Generacji?….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *