Mateusz Machaj

Mateusz Machaj „Śmierć Mistrza”

Robert Nozick Wcześnie nad ranem 23 stycznia 2002 roku odszedł od nas klasyk libertariańskiej myśli politycznej, wielki przeciwnik rozpasanego etatyzmu, jeden z największych filozofów politycznych XX wieku, Robert Nozick.

Nozick należał do grona wolnorynkowców zaliczanych jako „hardcore libertarian” czyli właściwie anarchokapitalistów, którzy opowiadali się praktycznie za całkowitą likwidacją państwowego molocha i zastąpienia go strukturami w pełni prywatnymi. Jednakże, co stanowi jeden z największych fenomenów w historii, w tej antylewiatanowskiej płaszczyźnie znajdował uzasadnienie dla państwa minimum, które powinno według niego dbać o ochronę wolności i własności przed atakiem różnych intruzów. Stąd niewidzialna ręka rynku wymusi w miejsce skrajnej anarchii powstanie agencji ochronnych i prywatnych policji, z których po walce pozostanie jedna – i właśnie tą zostanie państwo, które nie powinno się rozrastać bardziej niż klasyczne liberalne minimum.

Nozick skończył prestiżową uczelnię Princton, po której pod koniec lat siedemdziesiątych trafił na czerwony Harvard. Nie może być ani krzty złośliwości w nazwaniu tego zdominowanego przez lewicowych intelektualistów Uniwersytetu „purpurowym królestwem”. Jednakże Nozick nie skarżył się na uczelnię, przez całe życie mówił, że nie ma żadnych kłopotów, a władze traktują go świetnie. Podobny kontakt miał z innymi wykładowcami, a jedynie zdarzyło mu się kilka razy mieć scysje z rewolucjonizującymi studentami, którzy owładnięci w tamtym czasie bolszewicką propagandą zabawiali się w bojkotowanie i blokowanie zajęć. Kiedy Nozick miał poprowadzić kurs na temat kapitalizmu, w bibliografii oprócz klasyków lewackiej myśli, umieścił w nim dzieła Friedmana, Hayeka i Misesa. Wtedy przyszedł do niego z pretensjami jeden z absolwentów, który doradził mu zrezygnowanie z prowadzenia kursu, ponieważ, jak to ujął, „będzie pan mówić… rzeczy…ehhhh”. Mamrotanie pod nosem Nozick skwitował w bardzo prawicowy sposób „Możecie sobie roznosić te swoje ulotki na korytarzu, ale jeśli któryś z was przerwie mi zajęcia, to tak was skopię, że się posracie” (dosłownie „i’ll kick the shit out of you”). Najwyraźniej to podziałało, a Nozick jeszcze dodatkowo się znęcał nad tym rewolucjonistą – zahaczając go na korytarzu mówił „Co jest? Mieliście mnie zulotkować. Dzwoniłem nawet do mamy na Florydę, a wy nic!?”.

Nozick zupełnie nie przejmował się lewicowymi środowiskami, z którymi musiał się przez większość swego życia stykać. W 1971 wydał krytykę „Teorii sprawiedliwości” Johna Rawlsa, jego uczelnianego kolegi, który w swoim dziele uzasadniał rzekomą konieczność interwencji państwa w celach redystrybucyjnych. Jednakże prawdziwy sukces miał dopiero nadejść, bo w 1974 roku ukazała się „Anarchia, państwo, utopia” – jedna z najważniejszych książek wolnościowych w całej historii, która została przez „Timesa” zaliczona do grona 100 najbardziej wpływowych dzieł wydanych po drugiej wojnie światowej. Dla wielu stała się podstawą libertariańskiej teorii państwa i prawa. Z drugiej strony była symbolem, który pokazywał, jak z nieznanego nikomu pracownika naukowego można stać się znanym całym świecie teoretykiem filozofii politycznej.

„Anarchia, państwo, utopia” przyniosła światu niezapomniany przykład na sprawiedliwość dystrybucji, jaka dokonuje się w wyniku naturalnych procesów rynkowych. Chodzi mianowicie o przykład Wilta Chamberlaina, jednego z najlepszych koszykarzy w historii. Według autora tej wyśmienitej książki, zasada samoposiadania i naturalnego prawa własności implikuje to, że każdy z nas może swobodnie kierować swoim życiem i decydować o wymianie swoich dóbr na inne. Stąd, jeśli kibice przychodzą na mecz oglądać zawodników i wrzucają pieniądze do specjalnej puszki z napisem „Wilt Chamberlain”, to rząd nie ma prawa zabierać mu pieniędzy i rozdawać ich w nieskończoność różnym innym grupom społecznym. Tym przykładem Nozick pokazuje, że każdy z nas instynktownie opowiada się za systemem wolnościowym i w pełni wolnorynkowym kapitalizmem. Dlaczego państwo zabiera pieniądze Wiltowi, skoro ludzie chcieli zapłacić jemu, a nie komuś innemu? Proszę zostawić Wilta w spokoju (Michaela i innych też!).

W ostatnim czasie pojawiły się opinie, jakoby Nozick zmienił poglądy i przeszedł na konserwatyzm, tudzież komunitaryzm. Tymczasem jedyne, co stwierdził to, że nie jest takim „hardcore libertarian”, jak niegdyś za czasów wydania jego niesamowitej książki. Z pewnością nie zaczął on ponownie wierzyć w siłę państwa, bo już raz zdarzyło mu się takie odchylenie – jako student był członkiem radykalnie lewicującej organizacji. Pod wpływem dzieł klasyków Szkoły Austriackiej zmienił zdanie, a jak wiadomo, kto raz był lewy i przeszedł na prawo, ten zazwyczaj zostaje po tej właściwej stronie.

Robert Nozick umierając na raka w wieku 63 lat, zostawił po sobie dorobek i wkład w propagowanie wolnego rynku. Jego prace zaszczepiły na zawsze w umysłach wielu osób wiarę w nieśmiertelną ideę. Ideę wolności i całkowitej niezależności jednostki. Na którą zasługują wszyscy ludzie na całym świecie. Bez żadnego wyjątku.

Mateusz Machaj

(styczeń 2002)

(Ilustracja do tekstu została zaczerpnięta ze strony internetowej Uniwersytetu Harvarda)

Artykuł pierwotnie opublikowany na stronie www.kapitalizm.republika.pl

3 comments

  1. smootnyclown

    raz był lewy i przeszedł na prawo, ten zazwyczaj zostaje po tej właściwej stronie.

    to ja odpowiem z mojego doświadczenia: kto raz był prawy i poszedł na lewo, ten zazwyczaj zostaje po tej właściwej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *