Ekonomia i wolny rynek

Stefan Blankertz: Zdemaskowany. Żądza zysku uzdrawia

Mit 1

Niezależnie od tego, czy chodzi o wysokie ceny leków, o lekarstwa ze szkodliwymi działaniami ubocznymi, o zastosowanie niepotrzebnej, ale drogiej aparatury medycznej czy też ograniczanie dostępności alternatywnych tańszych metod badania i leczenia, o brak leków na choroby o rzadkim występowaniu i ograniczonym rozprzestrzenianiu się – i tak wszystko to chętnie przypisuje się „żądzy zysku” przemysłu farmaceutycznego albo przynajmniej lekarzom i kasom chorych. Ten codzienny antykapitalizm jest głęboko zakorzeniony i zupełnie niezależny od pozostałych stanowisk politycznych.

Co powoduje, że medycyna jest droższa?

Przed paroma tygodniami udałem się wraz z przyjaciółmi na tygodniowy wypoczynek do Holandii. Stwierdziliśmy, że aspiryna jest tam znacznie tańsza niż w Republice Federalnej Niemiec. Tak, tak – od zawsze wiedzieliśmy przecież, iż żądza zysku przemysłu farmaceutycznego powoduje, że lekarstwa zupełnie niepotrzebnie są tak drogie!
„Myślicie, że żądza zysku firmy Bayer w Holandii jest mniejsza niż w Niemczech?” – zapytałem. Pełne zdziwienia kiwanie głową. „Różnica pomiędzy Niemcami a Holandią nie wynika z różnej żądzy zysku firmy Bayer” – wyjaśniłem, ale z tego, że „w Niemczech występuje monopol aptek, podczas gdy w Holandii leki kupować można wszędzie, gdzie tylko się chce”.

To jest bez zarzutu, ale nie pomoże odwracanie się od następnego antykapitalistycznego uprzedzenia, które wypłynęło jakiś czas później. A mianowicie była mowa o lekarzu, którego rozpoznania tłumione były przez przemysł farmaceutyczny w latach 20-tych XX wieku, jak i po II wojnie światowej. (Nie piszę tutaj o kim była mowa, aby nie musieć zagłębiać się w dalsze dyskusje dotyczące tego, czy rzeczywiście była to skuteczna terapia). Rozpoznania owego lekarza powodowałyby, iż zbędne byłoby przyjmowanie powszechnie dostępnych leków, ale w zamian za to stworzył on inne leki, które dzisiaj i tak można kupić (wprawdzie bez recepty, ale tylko w aptekach). Ja sam biorę te specyfiki i mam dobre doświadczenia.
„Jeżeli zatem przemysł farmaceutyczny nie może uniemożliwić mi zakupu tych leków” – pytam, „to w jaki sposób może zapobiec temu, aby inni również ich nie brali?”. Naturalnie terapia ta nie została uznana przez ustawowe kasy chorych i nie każdy może (albo lepiej: chce) pozwolić sobie na opłacanie z prywatnej kieszeni tych leków a także koniecznej terapii u osoby leczącej metodami niekonwencjonalnymi.
„A zatem to nie żądny zysku przemysł farmaceutyczny jest temu winien” – zarzuciłem. „Albowiem ostatecznie z punktu widzenia sprzedawcy obojętne jest przecież, czy sprzedaje preparat A czy preparat B. O wiele bardziej winne temu są państwowe kasy chorych”. Ale czy kasy chorych nie działają na zlecenie przemysłu farmaceutycznego? „Przedsiębiorstwo wytwarzające leki alternatywne pragnie zysków tak samo jak Bayer bądź inni producenci leków. Różnica leży jednak w sile politycznej: to państwo, a nie żądni zysku, dostarcza korzyści tym wybranym, kosztem innych”.

Żądza zysku uzdrawia

Wierzchołkiem antykapitalistycznych uprzedzeń jest przypuszczenie, iż przemysł farmaceutyczny w sposób świadomy wprowadza na rynek źle działające medykamenty, gdyż zarabia na danej chorobie. Zgadza się ostatnie stwierdzenie. Ale właśnie żądza zysku zapobiegałaby wprowadzaniu do obiegu leków powodujących chorobę. Albowiem co się dzieje z danym przedsiębiorstwem kiedy popełnia tego rodzaju błąd mogła zobaczyć firma Bayer: skandal – który samo przedsiębiorstwo doprowadził do głębokiego kryzysu.
Dokładnie tak samo jest z przemysłem samochodowym, który byłby zadowolony z krótkiego okresu żywotności produkowanych samochodów. Ale przedsiębiorstwa próbujące wprowadzić na rynek pojazdy o krótszym okresie żywotności w międzyczasie z tego rynku zniknęły bądź też wymyśliły sobie coś lepszego, jak choćby Jaguara czy Alfę Romeo ….

A jednak tego rodzaju samoregulacja może działać tylko wtedy, gdy występują funkcjonalne rynki. Obojętnie czy w opiece zdrowotnej przy państwowych kasach chorych czy też przy subwencjach państwowych dla zrujnowanych przedsiębiorstw samochodowych: ingerencje w rynek chronią nieudolnych managerów i szkodzą mądrym konsumentom.

Stefan Blankertz
***
Tekst opublikowano na stronie ef-magazin
Tłumaczenie : Anna Muszkieta-Buszka.