Stephan Blankertz: Żadnej tolerancji dla nietolerancji
pobierz jako PDF 24 stycznia, 2010 — kapron
Niezależnie od tego, czy nazwiemy je „równoległym społeczeństwem”, „pod- czy antykulturą”, „mniejszością społeczną” czy „państwem w państwie” z politycznego punktu widzenia nasuwa się cały czas to samo pytanie: Co powinno i co może ze strony większości w ramach tzw. integracji zostać wniesione do kultury jak i do struktur prawnych i socjalnych mniejszości? I odwrotnie: W jakim stopniu każda mniejszość powinna zachować swoją odmienność? Pytanie to wydaje się szczególnie ważne w kontekście problemu wywodzącej się z tych grup przestępczości.
W ogólnej dyskusji nie dostrzegamy często tego, że wiele z najdotkliwszych problemów ma swoje źródła w państwie opiekuńczym, bądź są one przez nie potęgowane. Różnego rodzaju dyskusje i spory nie powinny pomijać uczuć zmuszanej do płacenia podatków większości na różnego rodzaju przedsięwzięcia, którym są przeciwni. Polityka oświatowa, gospodarcza i społeczna z kolei prowadzą do tego, że rynek pracy nie może przyjąć „migrantów” czy gorzej wykształconych pracowników pochodzących z mniejszości społecznych. Niejednokrotnie wykwalifikowani pracownicy pracują na gorszych stanowiskach ze względu na nieuznanie ich dyplomu, a gorsi
zostają zrównani z lepszymi. Powstające przez to problemy niewątpliwie istniałyby również bez państwa, lecz byłoby je łatwiej rozwiązać.
Podczas gdy państwo podejmuje się działań, mających na celu uniemożliwienie rzeczywistej integracji, uzależniając swoich obywateli od biurokracji poprzez pomoc społeczną, zdecydowanie za słabo – zważywszy na problemy mniejszości socjalnych – chroni wolność osobistą. Jest to istotne ze względu na prawo obywateli do opuszczenia takiej czy innej grupy socjalnej: Podobnie, jak ma się prawo do czucia przynależności do jakiejś grupy, kultury czy religii, w której się wychowało czy którą się wybrało, tak samo powinno się mieć prawo do jej opuszczenia. Grupa, która odmawia komukolwiek jej opuszczenia, powinna zostać przymuszona do tego, by takim
osobom pozwolić ją opuścić. Turecka dziewczyna, która przeciwstawia się jej przymusowemu małżeństwu albo która nie poddaje się zakazowi spotykania się z przyjaciółmi, zrzeka się przynależności do swojej grupy (jeśli nie ma szans na inne rozwiązanie). Ponieważ państwo nie gwarantuje prawa do wystąpienia z danej społeczności, staje w obliczu problemów ideologicznych, gdy żąda tego od innych organizacji. Prywatne agencje bezpieczeństwa są wtedy najlepszym rozwiązaniem.
Mniemanie, że tolerancja względem innych kultur czy religii ponosi co najmniej pośrednią winę za morderstwa w imię honoru i ataki terrorystyczne, jest bezpodstawne. Tolerancja jest jedyną wartością, która ma prawo być wszędzie wymagana. Nie jest ona bowiem własnością jakiejś konkretnej kultury, lecz jest warunkiem do pokojowej współegzystencji. Kto występuje przeciwko tolerancji, ten prowokuje do konfliktów i wojen. Źródłem tolerancji nie jest chrześcijaństwo – jak uważają propagandyści nie pamiętający o historii jego walki z islamem. Tolerancja została wymuszona na chrześcijaństwie poprzez oświecenie. W podobny sposób musi zostać wymuszona
na islamie. Jest to bowiem konieczne dla pełnej integracji. Wymaganie większej integracji jest w gruncie rzeczy takim samym bezprawiem, jakiego dopuszczają się muzułmanie, niepozwalający sobie na jakąkolwiek tolerancję.
Stephan Blankertz
21.10.2009
***
tłumaczenie: Rafał Gwarek
Tekst opublikowano na stronie ef-magazin
Pomóż otagować nam wpisy. Wpisz poniżej proponowany przez Ciebie tag dla tego wpisu. Gdy tylko 2 osoby opiszą powyższy post tak samo zostanie on automatycznie dodany do listy tagów dla tego wpisu.

Styczeń 28th, 2010 at 23:14
reszta jutro, teraz tylko to:
mam pewne podejrzenie, że próbujesz nawiązywać do myśli katolickiej z XIX-XX wieku, gdzie kolejni papieże coraz bardziej szli w kierunku ‘trzeciej drogi’.
w żadnym razie – nawet nie znam za dobrze tych idei:) Obracam się w przedtomaszowym towarzystwie w tej kwestii:)
Styczeń 29th, 2010 at 10:48
“w żadnym razie – nawet nie znam za dobrze tych idei”
hierarchowie katoliccy szli w kierunku korporacjonizmu, czyli precyzyjniej mówiąc: faszyzmu. szczególnie to widać w XX-leciu międzywojennym. trochę inaczej patrzyli na to teoretycy dystrybutyzmu (Chesterton, Belloc), który ma zresztą sporo zbieżności z mutualizmem dlatego wydaje mi się potencjalnie ciekawy (bo i mutualizm za takowy uważam).
Carson zresztą sam nawiązuje na blogu do dystrybutyzmu.
Styczeń 29th, 2010 at 14:19
Mnie tam dystrybucjonizm bardziej przywodzi na myśl ordoliberalizm.
Styczeń 30th, 2010 at 01:18
http://smootnyclown.blogspot.com/2010/01/macintyre-rorty-i-problemy-oswieconych.html
o proszę, zgodnie z obietnicą. Wybacz, ale nie odpiszę teraz tutaj, bo jestem padnięty…. zapraszam więc do siebie, postaram się odpisać w godzinach okołopołudniowych.
Styczeń 30th, 2010 at 09:16
Samo słowo tolerancja określa stan od do – subiektywizm – np mogę tolerować kradzież chleba – ktoś inny tego nietoleruje itp błąd logiczny polega na tym ze jest to slowny paradoks – jeżeli oswiecenie wymyśliło tolerancje – zabawny staje się argument walki krzyzowej z islamem
fantomem jest wyobrazanie sobie zdecentralizowanego ośrodka kontrolujacego / zwalczajacego nietolerancje hehe wojna to pokój?:)
Styczeń 30th, 2010 at 19:55
@gżdacz
“[...]fantomem jest wyobrazanie sobie zdecentralizowanego ośrodka kontrolujacego / zwalczajacego nietolerancje hehe wojna to pokój?”
o, o, o.
otóż to.
tzw. ‘nowa lewica’ podąża za koncepcją ‘opresyjnej tolerancji’, pomysłem który wyrósł w głowie Herberta Marcuse’a, przedstawiciela szkoły frankfurckiej (www.marcuse.org/herbert/pubs/60spubs/65repressivetolerance.htm). pomysł ten stworzył podwaliny pod ‘poprawność polityczną’, która przez jego fanów była wdrażana następnie na szeroką skalę.
co ciekawe autor artykułu idzie dokładnie w tym samym (‘wojna to pokój’) kierunku.