Tibor R. Machan

Tibor Machan: Rząd vs. Państwo

Pojęcia związane z ,,rządem”, takie jak ,,demokracja”, ,,prawo”, ,,sprawiedliwość”, ,,wolność” i ,,miłość”, aby zacytować tylko kilka z nich, są tym co W.B. Gallie nazywa ,,istotnie kwestionowalne” (patrz jego ,,ssentially Contested Concepts” Proceedings of the Aristotelian Society, Vol. 56 [1955-56]). Charakterystykę tę słyszałem od Alasdaira McIntyre’a w latach siedemdziesiątych w Towarzystwie Filozoficznym Stanu Nowy Jork, Creighton Club, pomimo tego, że nie odnosiła się ona do ,,rządu”, ale do masy innych pojęć będących ciągle przedmiotem debat.

Oczywiście z punktu widzenia pewnych filozoficznych pozycji, pojęcia te są dosyć ściśle zdefiniowane, więc na przykład w klasycznym liberalizmie ,,wolność” jest zazwyczaj określana jako ,,brak siły przymusu” lub ,,nie bycie podmiotem zainicjowanej przemocy”, podczas gdy marksizm definiuje ją jako ,,brak konieczności’’.

Jednak w libertarianizmie pojęcie ,,rządu” wciąż nie jest stabilne. Anarcho-libertarianie, którzy spierają się o coś, co ochrzcili mianem ,,konkurujących systemów prawnych” lub ,,konkurujących organizacji obronnych”, twierdzą, iż pojęcie rządu zasadniczo oznacza ,,monopol systemu prawnego na danym terytorium”. Nie jest to jednak aż tak jasne jak mogłoby się wydawać. Mówią oni o prawnie chronionym monopolu? Czy o prostym monopolu, który oznaczałby bardzo konkurencyjną organizację? Weźmy na przykład dom towarowy znajdujący się na dużym kawałku prywatnej ziemi, nie mający tam żadnej konkurencji w danym czasie, ale za to mocno konkurujący z domami handlowymi w jego sąsiedztwie. Przecież tam gdzie stoi w pewnym sensie jest monopolem. Albo mieszkanie – też stoi sobie na jakiejś działce, a żeby wynająć mieszkanie u konkurencji, trzeba się wyprowadzić.

Istnieją libertarianie zwani minarchistami, z którymi jestem zazwyczaj kojarzony, tak samo jak Ayn Rand, John Hospers, późny Robert Nozick oraz w ostatnich latach swojego życia Roy A. Childs Jr. ( Chociaż on również napisał dla Rampart Journal w 1968 roku słynny tekst ,,The Contradiction in Objectivis”, w którym ogłosił swoje odejście od pozycji minarchistycznej Rand). Nie zgadzam się z tym, że rządy mogą nie konkurować i mogą używać przymusu w stosunku do każdego. Prawdę mówiąc, Ayn Rand również nie zgadzała się z twierdzeniem, że rządy mogą używać środków przymusu w stosunku do każdego – ona, na przykład, zaprzeczała, że opodatkowanie jest dopuszczalne, równocześnie wiedząc, że rząd jest dopuszczalny. Wypierając tym samym charakterystykę rządu, dokonaną przez prawdopodobnie najsłynniejszego anarcho-libertarianina, Murraya N. Rothbarda.

Uwaga Galliea stawia sprawę jasno. Ta debata nad tym, jaka definicja ,,rządu” jest najbardziej sensowna, może prawdopodobnie trwać jeszcze bardzo długi czas, jeśli nie w nieskończoność. Moim zdaniem, instytucje, które anarcho-libertarianie popierają, są rządem pod każdym (ważniejszym) względem. Są one instytucjami zarządzającymi, opiekującymi się i szczerze chroniącymi prawo, pośród ludzkich społeczności. Krytycy twierdzą, że taka administracja i ochrona nie wymaga bliskich siebie sfer jurysdykcji, lecz może działać jako rodzaj systemu, w którym jurysdykcje te mogą się krzyżować.

Dyskutanci wyciągając wnioski z kilku historycznych przypadków, w których taki system miał miejsce (na przykład w starożytnej Islandii), konkludują, że zasadniczo rządy służące w środowisku krzyżujących się jurysdykcji mogły operować całkiem dobrze, sprawnie oraz bez sądowych uchybień – takich jak: niemożność aresztowania i osądzenia przestępców czy oferowania efektywnych usług policyjnej ochrony, kiedy obywatele (klienci) jej potrzebują. No dobra, (no) więc jest to ciekawa warta śledzenia debata. W każdym wypadku rząd może być stworzony. Jednakże:

Mój jedyny problem z tymi, którzy odrzucają tę ideę, jest to, że odmawiają oni przyznania, iż ,,rząd” nie musi opierać się na przymusie. Równie dobrze mogliby spierać się o to, że system krzyżujących się jurysdykcji zawiera w sobie właściwie rozumiane prawo, tylko może z różnymi zasadami, dekretami czy polityką. Nawet bardziej problematycznym jest ich zbyt częste używanie pojęcia ,,państwa” jako substytutu rządu.

Na przykład, w niedawnym liście do magazynu Liberty, Profesor Roderick Long z Uniwersytetu w Auburn podejmuje się polemiki z twierdzeniem Bruce’a Ramsaya, że praca Hernando de Soto ,,wykazuje, iż zdrowa gospodarka jest uzależnoina głównie od tytułów własności, rejestrów tożsamości oraz innych instytucji formalnego prawa” i przez to jest ,,jawnym odrzuceniem anarchizmu libertariańskiego’’.

Podczas gdy Long kontynuuje swoje wywody w liście, zachodzi interesująca zmiana. Twierdzi on, iż tak jak badania uczonych, takich jak Bruce Benson, Tom Bell i innych, wykazały, że historia jest wypełniona przykładami systemów prawnych, które były jak najbardziej formalne – pełne oficjalnych procedur, rejestrów sądowych i całej reszty, ale wciąż były one prywatne, konkurencyjne i nie związane z rządem”. Mówi on, że ,,w Europie w późnym średniowieczu (…) prawo handlowe znane jako Prawo Kupieckie (Law Merchant) wygrało konkurencję z rządowym systemem prawnym (…)”. Zaraz potem z tego stanowiska przechodzi do następującej konkluzji: ,,Dlatego państwo nie jest potrzebne, aby tworzyć formalne prawo”.

Nie wiem jak Bruce Ramsay, ale ja z pewnością nie wywnioskowałbym z pracy de Soto, że państwo jest potrzebne do czegokolwiek, chociaż zgodziłbym się z tym, że rząd może istnieć. Ponieważ według mnie, o ile jestem w stanie dobrze zrozumieć to, co Long i ci inni uczeni wykazują, oznacza to tylko tyle, że w średniowiecznej Europie były różne rodzaje rządu. Niektóre z nich praktykujące przymus, a niektóre nie.

Więc co jest złego w tej konkluzji? Zakładam, że krytycy oskarżaliby mnie o to, że przekręcam pojęcie ,,rządu”, aby mi pasowało w osiągnięciu swojego celu, czyli obrony rządów jako bardzo prawdopodobnie właściwej instytucji administrującej i opiekującej się prawem w dobrej wierze. Odrzucam tę krytykę. Twierdzę, że oni błędnie wysuwają zarzuty, iż rządy muszą być niesprawiedliwe, więc cały koncept powinien zostać porzucony przez wszystkich właściwie myślących ludzi. Jednakże jednym ze sposobów, w jaki to twierdzenie wspierają, jest używanie niejasnego (dwuznacznego) wyrażenia pomiędzy ,,rządem” i ,,państwem”.

Powszechnie jest wiadome, że pojęcie ,,państwa”, szczególnie takiego jakie jest opisane w pracach Hegla i Marksa, nie jest tym samym co ,,rząd.” W zamian tego odnosi się ono do całej zorganizowanej społeczności podobnej do tego, co Arystoteles rozumiał jako ,,polis”. W takim wypadku państwo słusznie kojarzy się z w pełni przymusowym Lewiatanem, ukształtowanym na wzór piramidy systemu przymusowej organizacji niemal każdych aspektów życia społecznego człowieka (oprócz tych aspektów, które uważane są za nieznaczące, chociaż nawet te mogłyby być podmiotem regulacji, jeśli przedstawiciele państwa tak zadecydują).

Nie mam zamiaru rozwiązywać teraz żadnych z większych sporów, ale chciałbym wysunąć ostatnią uwagę. Używanie dwuznaczności pomiędzy ,,rządem” a ,,państwem” jest błędem, a nawet nie czystą zagrywką. Jednak również byłoby nieczystą zagrywką, gdyby ci przeciwnicy anarcho-libertarian odnosili się do tego, co ci ostatni uważają za chaos, odwołując się nie do tych spornych ezoterycznych pojęć anarchii, które indywidualiści i libertariańscy anarchiści kształtowali, lecz do staromodnej postawy klasycznych anarchistów określanych mianem ,,społeczeństwa bez prawa”.

Oczywiście kiedy emocje rosną – tak jak to zazwyczaj bywa przy dyskusjach pośród ludzi, którzy w większości zgadzają się ze sobą i wiedzą, że bardziej prawdopodobne jest zadanie ciosu tym którzy znajdują się blisko niż tym którzy nawet nie zwracają uwagi na ich poglądy – przesadzanie jest bardzo kuszące.

Nazywanie rzekomo ,,prawie czysto” libertariańskiego przeciwnika ,,zwolennikiem państwa” czy ,,etatystą” jest dosyć bolesne. Można by mieć jednakże nadzieje, że poważni uczeni opierają się tej pokusie.

Tibor Machan
15 Marca 2004
***
Tłumaczenie: Daniel Głowiński
na podstawie: Tibor Machan “Government” v. “State”
Korekta: Mariusz Kalita

1 comment

  1. Pingback: Stephan Kinsella: Manarchy | Liberalis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *