Radosław Tryc “Jak mówić o wolności?”
pobierz jako PDF 25 września, 2007 — RadekFF
Najpierw szukam odpowiedzi na pytanie “do kogo?” tzn. komu większa dawka wolności przyniesie korzyść i to od zaraz.
paradoks państwa opiekuńczego
Upieram się, że do grupy najbardziej uciemiężonych przez państwo opiekuńcze należą najbiedniejsi i bezrobotni. Z jednej strony państwo trzyma ich z dala od rynku pracy poprzez płacę minimalną i inne koszty zatrudnienia typu “akcyzowego” jak ZUS, przymusowe fundusze celowe itp. Z drugiej strony ponoszą oni ogromne (stosunkowo) opłaty za dobra subsydiowane, z których korzystają najbogatsi. “Darmowe” studia są tej polityki państwa najlepszą ilustracją.

klasa średnia – bastion do zdobycia
Klasa średnia (dowolnie definiowana) zyskałaby na wolności materialnie mniej, chociaż też bardzo dużo. Problem polega na tym, że zazwyczaj trapią ją wątpliwości moralizatorsko-intelektualnej natury: Co to by było, jakby ktoś był chory i nie miał pieniędzy na lekarza? Czy nie lepiej dać małemu złodziejaszkowi pieniądze i wtedy już nie będzie kradł? i wiele innych takich, które wszyscy wielokrotnie słyszeliśmy. Właśnie klasa średnia jest najbardziej skłonna do przehandlowania wolności za iluzję państwowego bezpieczeństwa i im trzeba wyraźnie mówić prawdę o tym jak jest.
Krzątając się wokół swoich spraw, starając się jak najwięcej “wyrwać” od państwa nie zauważa klasa średnia (tzn. jej typowi przedstawiciele) tego, że prawdziwym beneficjentem dopłat i ulg są urzędnicy, którzy ich udzielają. Trud i ciągłe liczne zajęcia zazwyczaj nie pozwalają się zatrzymać i dojrzeć prawdy, że nigdy nic nikomu nie przybyło od przekładania dóbr z jednej kieszeni do drugiej, zwłaszcza gdy trzeba za tę usługę zapłacić.
najbogatsi
Największe majątki (nie tylko w Polsce) daje się zdobywać poprzez chytre zmieszanie funduszy prywatnych z państwowymi i “właściwe księgowanie”. Do tego potrzebne jest poparcie “klasy politycznej”, co kosztuje na przykład finansowanie kampanii wyborczej. Gazety codzienne są pełne dosyć precyzyjnych opisów takich operacji. Jak słusznie zauważył Fritjof Capra (“Punkt zwrotny”) tego rodzaju działania dokonywane są najczęściej w rejonie kompleksu paliwowo-energetycznego, powiązanego kapitałowo z producentami broni i farmaceutyków. Czy ktoś się zastanawiał dlaczego handel paliwami jest koncesjonowany?
Wolność stanowi zagrożenie dla ich pozycji i źródeł dochodów pochodzących z przemocą pobieranych podatków. Im o niej mówić nie ma powodu.
groźba materializmu liberalistycznego
Mówiąc o wolności nie wolno koncentrować się wyłącznie na ekonomii i zagadnieniu redystrybucji budżetowej. Liberalizm zapewnia nie tylko największy możliwy dobrobyt materialny, ale jest również najuczciwszy i najsprawiedliwszy. Oprócz żołądków ludzie mają jednak jeszcze dusze, sumienia i poglądy.
Konserwatystom możemy mówić, że tylko wolny rynek zapewnia sytuację społeczną, w której złe uczynki (np. niemoralność i beztroska) nie są nagradzane. Tzw. neokonserwatyści proponują twórcze połączenie chrześcijaństwa z pewnymi militarystycznymi zabobonami a to wszystko z socjaldemokracją. Nie bez powodu Hans-Hermann Hoppe głosi, że każdy konserwatysta nie chcąc popadać w sprzeczność logiczną musi być zwolennikiem wolnego rynku.
Rasistom, nacjonalistom i szowinistom różnego rodzaju (nie widzę potrzeby wymieniania ich tutaj każdego z osobna) zapewniamy wolność głoszenia ich idei i życia tak, jak sobie tego życzą, bez przymusu stykania się z obcymi. Wolność oznacza koniec politycznej poprawności, akcji afirmatywnych i przymusowej (również szkolnej) integracji.
Socjaldemokratom musimy podziękować za troskę, ale dorośli ludzie nie wymagają opieki świadczonej na siłę i potrafią się sobą sami zająć. Z drugiej strony dobroczynność za własne pieniądze a nie cudze ma ogromną wartość etyczną, bo pomaganie łączy z osobistym wyrzeczeniem.
Socjalistów (innego rodzaju) powinniśmy zapewnić o naszej trosce o najuboższych, im właśnie wolność ma najwięcej do zaoferowania w każdej dziedzinie. Przypomnieć należy im też o ideach Karola Marksa, który swe rozważania zaczął od poszukiwania “jednostki wolnej, niczym nie skrępowanej”. Prymat produkcji (najpierw trzeba wyprodukować, żeby móc skonsumować) powoduje, że dużo łatwiej (skuteczniej) jest budować dobrobyt niż walczyć z biedą.
wolność jako wartość sama w sobie
Każdemu człowiekowi dzieciństwo kojarzy się z czasem beztroskiej zależności od rodziców. Dorastanie zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna to ciążyć i przychodzi chęć stanięcia na własnych nogach, podejmowania decyzji i nawet ponoszenia konsekwencji swoich własnych błędów.
Większość ludzi doświadczała w życiu pragnienia wolności chociaż raz jako nastolatkowie. Od tego uczucia można wyjść!
—
Autor prowadzi bloga Freedom Fighter
Artykuł na karnawał postów “Propaganda Wolnościowa: Jak Pociągnąć za Sobą Masy.”
Pomóż otagować nam wpisy. Wpisz poniżej proponowany przez Ciebie tag dla tego wpisu. Gdy tylko 2 osoby opiszą powyższy post tak samo zostanie on automatycznie dodany do listy tagów dla tego wpisu.

Wrzesień 25th, 2007 at 21:05
Fajny tekst. Ale
czekaj… to wśród najbogatszych są sami etatyści. Może w części, może w większości, ale nie wychodziłbym z założenia, że nie ma tam żadnych wolnościowców. Na szczęście na razie jest chociażby możliwość, żeby się dorobić fortuny bez jakiejkolwiek pomocy państwa. Choć już niedługo może być inaczej.
Wrzesień 26th, 2007 at 13:33
Byłbym niezwykle szczęśliwy, jakbyś wskazał mi kogoś, kto zdobył naprawdę duży majątek nie korzystając z metody “zmieszania” pieniędzy publicznych z prywatnymi. Prosiłbym o przykład współczesny a nie historyczny.
Nie twierdzę, że najbogatsi nie mogą być wolnościowcami, tylko mogłoby się to wiązać z działaniem wbrew swoim własnym interesom. Tak też bywa.
Wrzesień 28th, 2007 at 13:25
Zgadzam się z Radkiem – w przyjrzeniu się źródłom współczesnego bogactwa są spore pokłady libertariańskiego dynamitu